Babisz nie ma na razie w Izbie Poselskiej zapewnionego poparcia. Chce tam 10 stycznia, po zaplanowanych negocjacjach z partiami, wystąpić z wnioskiem o wotum zaufania. Zeman potwierdził, że w razie negatywnego wyniku głosowania mianuje Babisza premierem ponownie. "I dam mu znacznie więcej czasu na rokowania w sprawie poparcia rządu mniejszościowego lub koalicyjnego" - zaznaczył prezydent.

Partie opozycyjne i niektórzy eksperci twierdzą, że do czasu uzyskania wotum zaufania rząd powinien tylko administrować sprawami państwa i nie podejmować zasadniczych decyzji. Taką opinię prezentował w czeskiej telewizji politolog z Uniwersytetu Karola Josef Mlejnek. Natomiast zdaniem Babisza rząd musi od razu podjąć normalną pracę.

Reklama

"(Rząd) będzie walczył o efektywne i gospodarne państwo oraz przeciwko korupcji i zrobi wszystko, by 10 stycznia uzyskać zaufanie lub tolerancję" - powiedział premier. "Są sprawy, których nie da się odkładać. Nasz program jest jasny, chcemy rozwiązać kwestie, nad którymi długo tutaj dyskutowano i które nie zostały rozwiązane" - kontynuował. Wymienił w tym kontekście reformę emerytalną, opiekę nad ludźmi z uszczerbkiem na zdrowiu, jak też płace nauczycieli i pracowników sfery socjalnej oraz kultury.

Zeman przypomniał, że na przełomie 2006 i 2007 roku za sprawą ówczesnego prezydenta Vaclava Klausa zdymisjonowany rząd premiera Mirka Topolanka rządził bez parlamentarnego poparcia ponad cztery miesiące.

Spośród 14 ministrów nowego rządu dziewięcioro to nowicjusze, natomiast pięcioro zasiadało z ramienia kierowanego przez Babisza centroprawicowego ruchu ANO w poprzednim koalicyjnym rządzie socjaldemokratycznego premiera Bohuslava Sobotki - przy czym niektórzy z nich kierować teraz będą innymi resortami. Wśród ministrów są cztery panie, a ponadto kobieta pełnić będzie funkcję rzeczniczki rządu. Kobiety kierują resortami obrony, finansów, rozwoju regionalnego oraz pracy i spraw socjalnych. Jeszcze nigdy w czeskim rządzie nie było tylu kobiet.

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)