McDonald’s Corp. wprowadza innowacje w szybkim tempie. Firma wdraża nowe technologie, opcje dostaw czy odnowione menu. Jednak wysiłki firmy mogą odnieść skutki odwrotne od zamierzonych.

Zmiany w sieciówce uderzyły bowiem w pracowników, którzy zmagają się z koniecznością nabywania nowych umiejętności, nadmiarem obowiązków oraz brakiem podwyżek. – Firma dodała pracownikom wiele skomplikowanych obowiązków. Utrudnia to wykonywanie zadań – powiedział Dudley Dickerson, były pracownik McDonaldsa.

Branża fast-food zmaga się co prawda już od dawna z dużą rotacją pracowników, jednak przy tak niskim bezrobociu jak obecnie znalezienie nowych pracowników staje się dla firm coraz większym problemem. Osoby zatrudnione w tym sektorze wolą rezygnować z pracy niż radzić sobie ze zmianami, w tym nowymi technologiami. W rezultacie tego rośnie czas oczekiwania klientów na wydanie posiłku. Ze znanych w Polsce amerykańskich sieci najdłużej na zamówienie trzeba czekać właśnie w McDonaldsie, trochę lepiej jest w KFC, a zdecydowanie najlepiej w Burger Kingu.

Z raportu People Report wynika, że rotacja wśród osób zatrudnionych w lokalach typu fast-food jest obecnie największa od 1995 roku, czyli od momentu rozpoczęcia zbierania danych na ten temat.

- Bary szybkiej obsługi mają ostatnio trochę więcej problemów z wakatami i znalezieniem pracowników. Wynika to z tempa pracy, wdrażania nowych technologii i niskich stawek wynagrodzeń – mówi Michael Harms z People Report.

Wprowadzenie nowych inicjatyw poprawiło wyniki McDonald’s, jednak utrudniło zatrzymywanie pracowników. – Piłka tak naprawdę jest po stronie pracowników. Nie pracodawców – powiedział Harms.

W zeszłym roku sieć zatrudniała 235 tys. pracowników. Każdy z nich generował przychód w wysokości 97 tys. dol., co oznacza duży wzrost w porównaniu z poprzednim rokiem (65 tys. dol.). Może to wskazywać na rosnącą efektywność pracy, ale równie dobrze świadczyć o tym, że pracownicy są poddawani nadmiernym obciążeniom.

>>> Polecamy: Ile zarabiają politycy i dyrektorzy? Oto pensje prywatnej i publicznej elity