Zacznijmy od tego, że jego prawdziwa kariera polityczna zaczęła się dopiero od kampanii wyborczej, a przypomnijmy, że wyboru kandydata dokonał Kaczyński. I przypomnijmy sobie również, że nikt się wtedy nie spodziewał, że Duda w tak dobrym stylu poprowadzi tę kampanię i zwycięży.
Poznałem go, gdy jako bardzo młody człowiek był ministrem w kancelarii Lecha Kaczyńskiego, i bardzo wysoko oceniałem jego zdolności urzędniczo-prawnicze, natomiast nie podejrzewałem go o taki talent polityczny. Wybór Kaczyńskiego okazał się zaskakująco trafny.
Wie pan, Kaczyński może być niezadowolony, ale to trochę nieuchronne, pewne mechanizmy są oczywiste, a do tego dochodzą jeszcze różnice pokoleniowe. Z pewnymi rzeczami po prostu trzeba się pogodzić.
Raczej tak, nie widzę większych błędów. Oczywiście nie ze wszystkiego jestem zadowolony, choćby podjęcie tematu referendum konstytucyjnego i upieranie się, by przeprowadzać je w stulecie niepodległości, to niedobry pomysł.
Przepraszam pana bardzo, ale to jest przypisywanie prezydentowi czegoś, czego nie sprawił.
>>> Czytaj też: Wróbel: Każdy widzi, PiS nie widzi [OPINIA]
Nie on. I nie jego głos przeważył. Tu były inne czynniki.
(śmiech) Niewątpliwie.
Powiedziałem to chyba wystarczająco jasno. Oczywiście, że bez decyzji Kaczyńskiego nie można było zdymisjonować Macierewicza.
Na to pytanie panu nie odpowiem. Mogę tylko powiedzieć, że było bardzo wiele czynników, by do tej dymisji doprowadzić.
Tak, a już na pewno nie był to dobry moment. Choćby dlatego, że były już dopięte bardzo trudne do wynegocjowania kontrakty zbrojeniowe i część znanych nam awantur jest tak naprawdę na tym tle.
