Anna Godzwon: Tłumaczyłam sobie, że piję za swoje, więc co komu do tego [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 maja 2018, 10:14
Anna Godzwon dziennikarka, reporterka. Pracowała w biurze prasowym Kancelarii Sejmu (2008–2011) i prezydenta Bronisława Komorowskiego (2011–2015). Obecnie na stanowisku głównego specjalisty w Krajowym Biurze Wyborczym
Anna Godzwon - dziennikarka, reporterka. Pracowała w biurze prasowym Kancelarii Sejmu (2008–2011) i prezydenta Bronisława Komorowskiego (2011–2015). Obecnie na stanowisku głównego specjalisty w Krajowym Biurze Wyborczym fot. Maksymilian Rigamonti/Dziennik Gazeta Prawna
Tłumaczyłam sobie, że piję za swoje, więc co komu do tego. Do tego zasłużyłam, bo przecież ciężko pracuję, od rana do nocy, nie mam czasu na kino, teatr, bo zawsze coś wypada, a to koalicja się sypie, a to premier zwołuje konferencję. Chociaż mam tyle z tego życia, że się napiję czegoś dobrego.

Nie, teraz się dowie. Sama mu nie powiedziałam, nie było okazji. Chociaż nie, może wiedział, ale nie dawał po sobie poznać. Myślę, że gdybym mu powiedziała, byłby ze mnie dumny. Pracowaliśmy razem prawie 10 lat. Byłam w jego biurze prasowym, najpierw kiedy był marszałkiem Sejmu, potem gdy został prezydentem. O alkoholizmie wiedział Jarek Szczepański, który zatrudniał mnie do biura prasowego Sejmu.

Wiedział. Powiedziałam.

W każdej profesji dużo się pije. Tyle że w zawodach mocniej eksponowanych bardziej widać. Przez lata, kiedy piłam, mówiłam, że piję, bo wszyscy to robią. Tak mi się oczywiście wydawało, bo kiedy przestałam pić, to się okazało, że wielu wokół mnie nie pije.

Czternaście. Licząc dorosłe życie, wciąż jestem na takim etapie, że krócej nie piję, niż piłam. Mam nadzieję, że to się za chwilę wyrówna, a potem się przechyli na to trzeźwe życie. Nie mam jednak nałogu wypisanego na twarzy, ale też nie robię tajemnicy z tego, że jestem alkoholiczką. Niepijącą, ale jednak. Nie piję 12 lat, trzy miesiące i kilkanaście dni.

Liczę. W AA doradzają, żeby liczyć każdą godzinę, każdy dzień. I mówić: „Nie piję już siedem dni”, a nie: „Nie piję dopiero od tygodnia”. Ja liczę każdą godzinę.

Nie, to oznaka dumy. W 10. rocznicę napisałam o tym publicznie na swoim Facebooku. Tak, mnie to wprawia w dumę. To, że nie piję, że się udaje. I są takie momenty w życiu, kiedy myślę: „Nie byłoby mnie tu, gdybym dalej piła”. Widziałam, jak prezydent Obama szturcha prezydenta Komorowskiego na placu Zamkowym w Warszawie, wskazuje na mnie i mówi: „She is great”. Co by było, gdybym dalej piła? Nie siedziałabym z moimi dwiema współpracowniczkami z Pałacu Prezydenckiego naprzeciwko trzech facetów z Białego Domu i nie ustalalibyśmy krok po kroku wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce. Zresztą, pewnie by mnie nie było, pewnie bym się zapiła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj