Złoty ma początki prawie 500 lat temu

Ten tekst przeczytasz w 8 minut
29 maja 2018, 06:04
Wprowadzony w 1528 roku przez Zygmunta Starego dukat można uznać, choć nie bez wątpliwości, za pierwszego polskiego złotego. Od tego czasu, nawet dla zwykłych użytkowników pieniądza, ważne jest to, czym płacą – mówi Marcin Madejski z Departamentu Edukacji i Wydawnictw NBP.

ObserwatorFinansowy.pl:

Nie kojarzę precedensu, aby liczba monet odpowiadałaby liczbie obywateli. Często zdarza się jednak, że szczególnym wydarzeniom towarzyszą wyjątkowe nominały. Bank Litwy wypuścił monetę z nominałem odpowiadającym rocznicy jego powstania, a Bank Estonii przy wstępowaniu do euro wydał monetę o nominale odpowiadającym przelicznikowi krajowej waluty do euro. NBP wyemitował monetę kolekcjonerską o nominale 37 złotych, przypominając wiek zamordowanego ks. Jerzego Popiełuszki. Jeszcze w tym roku, 7 listopada, zostanie wprowadzona moneta o nominale 2018 złotych, również z okazji 100-lecia niepodległości.

Rzeczywiście, za początek złotego w XX wieku przyjmuje się 1924 rok i reformę Grabskiego, ale już w 1918 roku podpisano dokumenty, z których wynika, że powstanie Bank Polski, a walutą, która zastąpi środki płatnicze zaborców będzie złoty polski. Co więcej, zaczęto też drukować banknoty, w Wielkiej Brytanii i Francji, które – z datą emisji 1919 r. – czekały w skarbcu na organizację Banku Polskiego i reformę Grabskiego. Powstanie złotego wyprzedziło po prostu organizację banku, który miał go emitować.

Początków złotego możemy doszukiwać się w XVI wieku, kiedy Zygmunt Stary przeprowadzał reformy monetarne. Zakończyły się one w 1528 roku, gdy do obiegu wszedł właśnie złoty. Była to waluta obrachunkowa, z nazwą nawiązującą do dukata wybijanego ze złota i powszechnie nazywanego złotym. Złoty został podzielony na 30 groszy, bo grosze funkcjonowały już wcześniej. W owym 1528 roku Zygmunt Stary wybija monety dukatowe, jednak ich wartość przekracza 30 groszy, kształtując się początkowo na poziomie 34 groszy i rośnie w kolejnych latach.

Inni badacze za pierwszego złotego przyjmują tzw. półkopek Zygmunta Augusta, bo to pierwsza moneta, na której został wybity nominał 30 groszy, odpowiadający jednemu złotemu. Pojawiają się jednak wątpliwości – czy złotym polskim można nazwać monetę z mennicy litewskiej i bitą według tamtejszej stopy menniczej?

Jeszcze inni badacze za pierwszego złotego uważają z kolei tynfa z okresu panowania Jana Kazimierza. To była moneta o nominale 30 groszy, emitowana w trudnym okresie dla gospodarki po zakończeniu wojen szwedzkich. Obniżono wtedy zawartość srebra w stopie monety i jej realna wartość była równa 16 groszom, więc to taki pół-złoty.

Ja przychylam się do opinii profesora Suchodolskiego, który przy okazji emisji przez NBP monet kolekcjonerskich z serii „Historia złotego”, napisał, że wprowadzony w 1528 roku przez Zygmunta Starego dukat jest pierwszym polskim złotym, nawet jeśli realnie był wart więcej niż 30 groszy. Taką interpretację warto przyjąć jeśli chcemy aby złoty miał długą historię. W innym razie przenosimy się aż do insurekcji kościuszkowskiej (koniec XVIII w. – przyp. red.), kiedy po raz pierwszy nazwa złotego pojawia się fizycznie na monetach i pierwszych polskich banknotach – biletach skarbowych.

Nie, jeszcze w XIX wieku w okresie Królestwa Polskiego zostają wprowadzone banknoty i monety również z nazwą złotego. A po odzyskaniu niepodległości złoty powraca. Z tym, że, jak mówiłem, banknoty powstały de facto w 1919 roku, a monety dopiero pod koniec 1924 roku. Ciekawostką jest też to, że banknoty emitował Bank Polski, a monety Skarb Państwa i skwapliwie z tego korzystał.

To anonimowa żniwiarka w chuście na tle zboża. W 1932 roku na monecie pojawia się wizerunek kobiety z wiankiem, a wokół niej promieniście ułożone kłosy. To była już Polonia, personifikacja Polski, zaprojektowana przez wybitnego rzeźbiarza i medaliera Antoniego Madeyskiego.

Zgadza się. 5 lutego 1919 roku naczelnik państwa Józef Piłsudski wydał dekret w przedmiocie jednostki monetarnej waluty polskiej, gdzie znajduje się nazwa „lech”. Ta nazwa znalazła się też w projekcie ustawy, którą ówczesny minister skarbu przedstawił Sejmowi. Ten ustawę przyjął 28 lutego 1919 roku, ale zmienił lecha na złotego. W debacie padały też inne nazwy – piast, kościuszko albo szczerbiec. Ostatecznie jednak, być może przez pamięć historyczną, stanęło na tym, ze walutą będzie złoty polski, po raz pierwszy w podziale na 100 groszy.

Przypuszczam, że dla łatwiejszego liczenia. Należy też pamiętać, że reforma Zygmunta Starego ustaliła kurs złotego na poziomie 30 groszy i wynikał on ze stosunku wartości srebra do złota.

Moneta o nominale 100 dukatów z 1621 roku. W styczniu 2018 roku sprzedano ją na aukcji w Nowym Jorku za 2 mln 160 tys. dolarów. To jedna z ledwie sześciu zachowanych monet wybitych dla upamiętnienia zwycięstwa nad Turkami w bitwie pod Chocimiem.

Jeszcze rzadsze są medale wybijane na polecenie króla na specjalne okazje. Mogę tylko spekulować, że najcenniejszym polskim numizmatem – gdyby w ogóle był na sprzedaż – byłby medal ważący więcej niż 300 dukatów upamiętniający zdobycie Smoleńska przez Zygmunta III Wazę. Jedyna sztuka znajduje się w muzeum w Wiedniu.

Jak najbardziej.

Na początku lat 90., przy przejściu od gospodarki socjalistycznej do wolnorynkowej problemem była inflacja. Dlatego wchodziły kolejne banknoty: 50 000, 100 000, 200 000, 500 000, a w końcu milion z Reymontem i dwa miliony z Paderewskim. W przygotowaniu było już pięć milionów z Piłsudskim, ale w 1995 roku, po ustabilizowaniu inflacji, przeprowadzono denominację i ten banknot już do obiegu nie trafił. To były ostatnie przed denominacją banknoty z serii „Wielcy Polacy”, która była w obiegu od 1975 do 1996 roku.

Tak. Ciekawostką jest to, że projektów na banknot inaugurujący serię z wielkimi Polakami było trzy: Kościuszko, Chopin i Maria Skłodowska-Curie. Podobno naszą noblistkę, jako kobietę, wykluczył sam I sekretarz. Projekt z jej wizerunkiem, jako banknot obiegowy o nominale 20 000 zł, powrócił dopiero w 1989 roku.

Miał konkurencję i to od samego początku. Zaczęło się od konkursu w 1960 roku na banknot o nominale 1000 zł. Pierwszego miejsca w ogóle nie przyznano, a do obiegu w 1965 roku wszedł banknot zaprojekowany przez Pałkę i Tomaszewskiego. Miał być banknotem inicjujący nową serię, ale nie mam wiedzy, dlaczego tego tematu nie dokończono. Faktem jest, że kiedy do pomysłu emisji nowej serii wrócono w latach 70., to rozmowy podjęto właśnie z Andrzejem Heidrichem, który także startował w konkursie.

Podobna historia powtórzyła się przy denominacji. Rozmowy o tym, że trzeba zdusić inflację, prowadzono już w drugiej połowie lat 80. i na tę okazję wydrukowano nawet w Niemczech banknoty z miastami Polski autorstwa pana Andrzejewskiego. Po 1989 roku otwarcie granic na Zachód ułatwiło dostęp do nowych technologii i okazało się, że poziom zabezpieczeń tych banknotów jest niewystarczający. Nigdy nie weszły one do normalnego obiegu. Zaczęliśmy zaś płacić, i płacimy do dziś, banknotami z serii „Władcy Polski” projektu pana Andrzeja Heidricha. Najnowszy z nich to 500 zł z Sobieskim, wprowadzony do obrotu w 2017 r.

Uważam, że ma to znaczenie, bo wiąże się poczuciem tożsamości narodowej. Wiadomo, że moneta albo banknot powinny nosić na sobie świadectwo tego, skąd pochodzą. Kiedyś dodatkowo wzmacniał to i wizerunek, i herb władcy. Jeśli moneta była monetą dobrą, czyli nie oszukano na kruszcu, to posługując się nią można było czuć nawet coś w rodzaju dumy. Także i dziś, przy papierowych banknotach, chcę wierzyć, że ich projekt i treść nie są dla użytkowników bez znaczenia.

Rozmawiał

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj