Fogelman: Elita w Polsce zlekceważyła resztę społeczeństwa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 czerwca 2018, 20:00
Lejb Fogelman 2 Fot Darek Golik
Lejb Fogelman 2 Fot Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
W Polsce jest to samo, co stało się w Ameryce – elita zlekceważyła resztę społeczeństwa. Mówiłem to wiele razy. Kto jest odpowiedzialny za Trumpa? Właśnie Obama, który pogardzał redneckami i oni to wiedzieli. W pewnym momencie powiedzieli więc „Hej, ty, FY!”, bo czuli na każdym kroku pogardę elity - mówi w wywiadzie dla DGP Lejb Fogelman.

Nie, nie, ja nie byłem i nie jestem w niczyim sztabie wyborczym.

Ale ja się generalnie z tobą zgadzam. To jest to samo, co stało się w Ameryce – elita zlekceważyła resztę społeczeństwa. Mówiłem to wiele razy. Kto jest odpowiedzialny za Trumpa? Właśnie Obama, który pogardzał redneckami i oni to wiedzieli. W pewnym momencie powiedzieli więc „Hej, ty, FY!”, bo czuli na każdym kroku pogardę elity. Ale w Polsce…

A czy ja mówię, że nie było tej pogardy? Była. Nie okazano szacunku wielkiej grupie ludzi, która w rewanżu nie okazuje teraz szacunku tym pierwszym. Zamiast jednego, zjednoczonego wokół etosu obywatelskiego narodu zrobiły się w Polsce dwa plemiona. Wiesz, czego mi w Polsce brakuje? Kultury kompromisu. Dzisiaj nie jest już możliwy 1989 r. Wtedy wybór był taki: pozabijać ich albo się z nimi dogadać. Pozabijać się nie dało, więc się dogadali. Teraz takie kompromisy nie są możliwe.

To nie tylko emocje. Do kompromisu najbardziej zdolna jest klasa średnia, której tu wciąż nie ma.

Nie, bo ja nie tworzyłem polityki społecznej, tylko brałem udział w tworzeniu nowej ekonomii, podwalin demokracji rynkowej. Mówię o demokracji rynkowej, bo demokracja nie może istnieć bez rynku, bez własności prywatnej. W końcu ostoją praw obywatelskich jest własność prywatna, ale nie tylko materialna, lecz także prawo do własnych poglądów i wolność ich wyrażania.

Bo ja dałem tylko jej prawne podstawy i nie odpowiadam za to, co z nią zrobiono później.

Ja nie jestem i nie byłem politykiem.

Bo oni wszyscy chcą się przy mnie ogrzać, ja za nimi nie biegam. Ewidentnie każdy chce się przyznać, że zna Lejba Fogelmana, bo to jakoś uwiarygadnia. To pewnie ma związek z moim żydostwem, bo skoro znam Lejba, to jest to dowód na to, że jestem tolerancyjny, nie jestem antysemitą. W każdym razie ja nie biegam za politykami, ja ich nie potrzebuję.

A do czego?

Jakie ja mam interesy z politykami?

Ale ja je robiłem nie od strony rządu, a od strony kupców.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj