Raczej zdziczała, a nie dzika. Wie pani, że te wszystkie kamienie w Wiśle to zasługa człowieka, a nie natury? Naturalnie to w królowej polskich rzek jest piach i żwir, a nie kamienie. W latach 50. próbowano użeglowić Wisłę. Potem w latach 70., za Gierka, próbowano ją znowu ucywilizować. Powstał program spiętrzenia środkowej Wisły. Nic z tego nie wyszło. Na szczęście. Tylko jedna tama powstała, we Włocławku. I to między innymi przez nią przestały płynąć Wisłą jesiotry i łososie. Pamiętam z dzieciństwa pływające po Wiśle barki handlowe, a dziadek opowiadał mi o statkach pasażerskich. Pamięta pani „Rejs” Piwowskiego? Kręcili go w Osieku, przez który kilka dni temu przepływaliśmy. Teraz tam nie pływają żadne stateczki ani promy dla turystów.
Polskie wody będą zanieczyszczone jeszcze przez kilkadziesiąt lat
Teraz rządzący zaczęli tęsknić za PRL-em, bo znowu mówią o użeglowieniu Wisły, o tamach, o uregulowaniu rzeki, no i jeszcze obiecują, że Wisła nie będzie wylewać. Kiedy przepływaliśmy przez Ciechocinek w kilkadziesiąt łódek, świętując Festiwal Wisły, w którym my i nasza drewniana łódź bierzemy udział, przyjechał jeden z ministrów i tłumaczył ludziom, jak to będzie wspaniale, kiedy zbudowany zostanie stopień wodny, tak jak we Włocławku. Zapomina się, że tama zabija rzekę, że przez tamę jesiotr nie przepłynie na tarło w górę rzeki.
Problem w tym, że ryby nie bardzo z niej korzystają. Nie daj Boże, by tę tamę rozebrali. Ten cały syf, który osadził się na dnie, wywalany latami przez zakłady chemiczne we Włocławku, te metale ciężkie zanieczyściłyby całą Wisłę.
