Dobrowolski: Powinniśmy zacząć rozliczać władzę [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 września 2018, 20:44
W Polsce władza ukrywa swoje działania przed oceną obywateli. Wiemy o nich tylko to, co uda się wyciągnąć na światło dzienne dziennikarzom

Wszystko. Instytucja autoryzacji to komunistyczny wynalazek nadający się do likwidacji. Jeśli ktoś coś powiedział, to powiedział. Trzeba było się zawczasu zastanawiać, co się mówi. (śmiech) Trzy dekady demokracji, a autoryzacja wciąż funkcjonuje. Dziwi mnie to.

Poszliśmy z kolegami na otwarte spotkanie z profesorem Sachsem w siedzibie Solidarności i zajęliśmy miejsca w pierwszych rzędach, bo polskim zwyczajem cała widownia usadowiła się jak najdalej od gościa. I tak, faktycznie zapytałem go o zarobki. I o to, jak robić kapitalizm w państwie, w którym nie ma kapitału.

Zgadza się. W Polsce z jakichś względów, może historyczno-kulturowych, takich pytań się unika. To, skąd mamy pieniądze, może wpływać na to, jakie mamy poglądy. Opinia rzekomo niezależnego profesora z rzekomo niezależnego think tanku na komisji sejmowej w tej czy innej sprawie nie jest niezależna. Każde zachowanie jest politycznie i społecznie uwarunkowane. Nie istnieje niezależny byt, jak profesor czy autorytet, który obiektywnie najlepiej wie, czym jest interes ogółu. Interes ten ustalamy w procesie politycznym, a dla jego określenia jest potrzebna możliwie pełna jawność życia publicznego. Jestem zwolennikiem wprowadzenia jawności finansowania wszystkich osób i organizacji wpływających na legislację. Ale można iść jeszcze dalej i zastanowić się, czy jawnością nie objąć zarobków wszystkich obywateli. W Szwecji można sprawdzić PIT każdego obywatela. Można się oburzać, że to naruszenie prywatności, ale w XIX czy XX w., gdy większość ludzi żyła w małych miasteczkach, wiedzieli o sobie wszystko. Był to element kontroli społecznej. Niestety, dzisiaj problemem jest nie tylko to, kto dane opinie finansuje, ale i jawność samych opinii. Weźmy słynne ekspertyzy, na które powoływał się Bronisław Komorowski, podpisując ustawę o rozbiorze otwartych funduszy emerytalnych (OFE), a których dotąd nie ujawniono.


>>> Czytaj także: Merkel musi odejść. W kraju niemiecka kanclerz traci siłę, ale Europa wciąż ją ceni

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj