Minęły już czasy stosunkowo wysokiego bezrobocia w naszym kraju, kiedy trudno było, szczególnie ludziom młodym znaleźć jakąkolwiek pracę, niekoniecznie zgodną z posiadanymi kwalifikacjami. Wielu młodych Polaków decydowało się wtedy albo na emigrację do bogatszych krajów zachodnich, albo też było poniekąd zmuszonych do podejmowania działalności gospodarczej na własny rachunek i ryzyko – pisze prof. Adam Gwiazda.

Najwięcej nowych firm zarejestrowano w 2013 roku i w pierwszej połowie bieżącego roku. Pięć lat temu liczba bezrobotnych w naszym kraju była jednak dwukrotnie wyższa niż obecnie. Wtedy też nie tylko młodzi ludzie zakładali własne firmy, by zapewnić sobie i swoim rodzinom jakikolwiek dochód. Ogółem w 2013 roku powstało w naszym kraju 354 593 firm, a w 2014 roku 343 213. W następnych latach wraz ze spadkiem stopy bezrobocia, zmniejszała się także liczba nowo zakładanych spółek, spółdzielni i jednoosobowych firm. Duch przedsiębiorczości wyraźnie osłabł, bo ludzie woleli zatrudniać się na etatach niż prowadzić bardziej ryzykowną własną działalność gospodarczą.

Ponowny rekordowy wysyp nowych firm nastąpił w naszym kraju dopiero w pierwszym półroczu 2018 roku, kiedy liczba nowo zarejestrowanych działalności wyniosła 193 000, czyli była o 8,4 proc. wyższa niż w analogicznym okresie minionego roku. Różnica między pierwszą rekordową falą rejestracji nowych firm w 2013 roku a obecną polega na tym, że wtedy ludzie, którzy je zakładali byli do tego poniekąd zmuszeni brakiem stałej pracy. Obecnie ogromna większość zakłada własne firmy nie dlatego, że musi, lecz dlatego że chce i widzi dla siebie duże możliwości ekspansji zarówno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych.

Gdzie wyjechać, żeby zarobić najwięcej?

Zgoła odmienna sytuacja panuje wśród młodych Czechów, którzy nie garną się do własnego biznesu. Jest to o tyle dziwne, że Czechy mają jeden z wyższych w UE wskaźników ilustrujących udział przedsiębiorców w całkowitej liczbie pracowników. Młodych przedsiębiorców w wieku do 40 lat jednak w Czechach ubywa z roku na rok. Według danych Czeskiego Urzędu Statystycznego w latach 2010-2017 ich liczba zmniejszyła się o 65 tysięcy. Ubyło w tym czasie nie tylko pracodawców, lecz także właścicieli firm jednoosobowych, którzy sami prowadzili działalność gospodarczą. Jednocześnie przybywa w Czechach starszych przedsiębiorców w wieku 60 lat i więcej. Od 2010 roku ich liczba zwiększyła się o 41,2 tysięcy.
Udział przedsiębiorców w wieku do 29 lat w całkowitej liczbie zatrudnionych w Czechach wynosił w 2010 roku 11 proc., a w 2017 roku już tylko 9 proc., tych w wieku 30-34 lat odpowiednio 17 i 15 proc., a w wieku 40-44 lat odpowiednio 19-18 proc. Natomiast ten sam udział starszych przedsiębiorców w wieku 60-64 lat wynosił w tym samym okresie odpowiednio 24 i 22 proc., a w wieku powyżej 65 lat - aż 40 i 38 procent.

Zarobki w Czechach dynamicznie rosną. To dla firm większy problem niż deficyt pracowników

Spadkowi przedsiębiorczości sprzyja także sytuacja na czeskim rynku pracy, gdzie liczba wolnych miejsc pracy (230 tys.) jest obecnie nawet nieco wyższa od liczby bezrobotnych (224 tys.), a stopa bezrobocia w Czechach wynosiła pod koniec września bieżącego roku tylko 3 proc. i była najniższa od 1996 roku.

Ponadto czeskie firmy odczuwają już od kilku lat deficyt wysoko wykwalifikowanych pracowników, którym oferują coraz wyższe pensje. W wielu branżach przewagę w negocjacjach płacowych mają nie pracodawcy, lecz potencjalni pracownicy, którzy mogą przebierać w ofertach pracy i stawiać swoje warunki. Przykładem mogą być oczekiwania czeskich absolwentów szkół wyższych, którzy obecnie nie chcą podejmować pracy za pensję niższą niż 30 tys. koron miesięcznie. W 2017 roku ich wymagania pod tym względem były niższe - wtedy zgadzali się na pensję w wysokości 26,5 tys. koron (25,70 koron = 1 euro). Obecnie wyższych pensji domagają się absolwenci politechnik i kierunków IT (ponad 35 tys. koron), którzy w sąsiednich Niemczech mogą uzyskać płacę ponad trzykrotnie wyższą niż we własnym kraju. Nie tylko absolwenci wyższych uczelni, lecz większość młodych Czechów nie chce też podejmować własnej działalności gospodarczej, bojąc się ryzyka i odpowiedzialności. Coraz większym więc problemem dla starszych, czeskich właścicieli firm jest znalezienie następców, gdyż ich własne dzieci często nie chcą przejmować rodzinnego biznesu i wolą wygodny etat w sferze budżetowej lub prywatnej korporacji.

Można więc oczekiwać, że liczba przedsiębiorców w Czechach będzie się stopniowo zmniejszać. Obecnie jest ich 893,9 tys. i ich udział w całkowitej liczbie pracujących (aktywnych uczestników na czeskim rynku pracy), wynosi 16,6 proc, przy średniej unijnej na poziomie 14,5 procent. Odsetek ten jest wyższy w Polsce (17,2 proc. ), Rumunii (17,8 proc.) czy we Włoszech (22 proc.). Unijnym rekordzista pod tym względem jest Grecja, gdzie udział ten wynosi 30 procent. W odróżnieniu od polskich młodych przedsiębiorców, bardziej skłonnych do podejmowania ryzyka w oczekiwaniu na odpowiednio wysokie zyski, ich czescy koledzy preferują spokojniejszą i pewniejszą, chociaż nie dającą szans na duże dochody, pracę na etacie i wygodne, względnie dostatnie jak na standardy Europy Środkowo-Wschodniej życie. Takie, hedonistyczne podejście do życia, które także występuje wśród młodych ludzi w wielu znacznie bogatszych od Czech krajach, nie dziwi. Natomiast w gospodarkach wschodzących czy tzw. krajach na dorobku, do których zaliczyć można przy porównaniu do zachodnich standardów życia zarówno Polskę jak i Czechy, powinny dominować inne wartości i dążenie do możliwie szybkiego wzbogacenia się. Nie zawsze jednak te i inne teoretyczne prawidłowości sprawdzają się w praktyce.

Czechy - państwo seniorów. Kraj pilnie potrzebuje nowego systemu emerytalnego

Adam Gwiazda - prof. zw. i kierownik Zakładu Teorii Polityki w Instytucie Nauk Politycznych UKW w Bydgoszczy. Specjalizuje się w temacie międzynarodowych stosunków gospodarczych i politycznych oraz analizie porównawczej systemów gospodarczych.