W środę Komisja nie zaakceptowała zrewidowanego projektu, w którym zapisano deficyt na poziomie 2,4 proc. PKB. Wskazując, że Włochy nie spełniają unijnego kryterium długu, KE otworzyła tym samym drogę do objęcia kraju procedurą nadmiernego deficytu.

Szef rządu pytany przez dziennikarzy w Rzymie, czy będą zmiany w projekcie, odparł: „Nie jesteśmy gotowi zrezygnować z niczego, co jest dla Włochów”. „Jesteśmy odpowiedzialni, nie ma żadnego rzekomego buntu przeciwko UE” - dodał.

„Mamy wspólny cel z Unią; pracujemy na rzecz redukcji zadłużenia” - zapewnił Conte. Ocenił też, że „recepty z ostatnich lat ukierunkowane na oszczędzanie poniosły fiasko, a zatem my stawiamy na wzrost i rozwój społeczny, chcemy kraju bardziej konkurencyjnego”.

Włoskie media odnotowują, że w rządzie Ligi i Ruchu Pięciu Gwiazd doszło do różnic zdań co do tego, jak zareagować na odrzucenie budżetu przez Komisję. Podczas gdy liderzy obu ugrupowań, wicepremierzy Matteo Salvini i Luigi Di Maio, stoją na stanowisku, że nie należy więcej pertraktować z Unią, minister do spraw europejskich Paolo Savona ocenił, że projekt w obecnym kształcie nie jest dobry i trzeba opracować go na nowo.

„Nie możemy dłużej iść tą drogą, to nie ma sensu. Ten projekt nie jest dobry, trzeba napisać go na nowo” - podkreślił Savona, który uważany jest za największego eurosceptyka w rządzie.

Premier Conte poproszony o komentarz do tych słów powiedział: „można krytykować projekt, ale nie zapominajcie, że działamy w sposób odpowiedzialny w interesie Włochów”. „Nie podsycamy sporów, głosów, polemik bez względu na to, z której strony padają” - dodał.

Możliwość dokonania zmian w planie wydatków wykluczył wicepremier, szef MSW Salvini. „Nie zrobimy żadnego kroku wstecz, bo wydatki, które zapisaliśmy w projekcie, przeznaczone są na służbę zdrowia i na prawo do zdrowia, a tego się nie rusza, na przyjęcie tysiąca badaczy uniwersyteckich, na kursy specjalistyczne dla 600 lekarzy" - ogłosił w czwartek w wywiadzie dla radia RAI.

"A zatem nie są to pieniądze rozpisane przypadkowo" - zaznaczył.

Salvini powiedział, że celem budżetu jest wzrost. Poza tym - przypomniał - w ostatnim czasie doszło do powodzi na północy i południu Włoch, a to znaczy, że potrzebne są fundusze na ochronę obszarów.

"Ponieważ są to pieniądze Włochów, a nie Unii, prosimy o to, by móc wydać je na rzecz Włochów" - oznajmił szef MSW. "Proszę o szacunek dla narodu włoskiego, skoro płacimy" unijne składki - dodał.

"Nie chcę z nikim się kłócić, ale muszę wybrać między Brukselą a Włochami, a wybór jest łatwy" - powiedział.

Unijny komisarz ds. ekonomicznych i finansowych Pierre Moscovici przypomniał w czwartek w wywiadzie dla "Corriere della Sera", że opinia KE na temat projektu budżetu jest ważnym etapem w procedurze przewidzianej przez traktaty.

"Nie ubrałem się na czerwono i nie przykleiłem sobie białej brody, nie jestem świętym Mikołajem, jestem komisarzem do spraw ekonomicznych i uważam, że kwestie te należy traktować ze wzajemnym szacunkiem, powagą i godnością, a nie z dezynwolturą i ironią, która tu nie pasuje" - ocenił Moscovici. Tak odpowiedział Salviniemu, który pisma KE nazwał "liścikami" i dodał, że czeka na list od świętego Mikołaja.

"Dialog nie jest opcją, jest imperatywem" - oświadczył komisarz.

Moscovici zapewnił, że KE, często krytykowana przez włoski rząd, jest "neutralna oraz obiektywna" i przestrzega reguł.

Włoskie gazety piszą w czwartek za źródłami w Pałacu Prezydenckim, że szef państwa Sergio Mattarella nalega, by rząd Ligi i Pięciu Gwiazd prowadził dalszy dialog z KE w sprawie budżetu. Premier Conte będzie o tej sprawie rozmawiał w sobotę z szefem Komisji Jean-Claude'em Junckerem.

>>> Czytaj też: Porozumienie prawie gotowe. May konsultuje z ministrami deklarację o przyszłych relacjach z UE