Na wielu.
Słusznie się pan domyśla, że nie powiem. Ale to się zawsze wyrównuje, bo są ludzie, po których bym się tego nie spodziewał, bo za mną nie przepadali, a bardzo pomogli.
Nie chcę.
Zapędził mnie pan, muszę się ugryźć w język… (śmiech)
Czułem bardzo duże, osobiste wsparcie prezesa Kaczyńskiego.
Moja sytuacja była bardziej skomplikowana, nie miałem wyjścia. Ale nie liczyłem w kampanii na aż tak duże wsparcie, na pomoc prezesa.
To, co zrobili ci panowie, było ohydne.
Ohydne i obrzydliwe. Pół roku swego życia poświęciłem na walkę wyborczą, na pomoc obozowi prawicy, dostałem lepszy wynik niż PiS w Warszawie, więc chyba nie zawiodłem. I co? Jeszcze nie zdążyłem się wyspać, a oni już atakują mnie personalnie w mediach. Ludzie z tego samego obozu! Nie widziałem podobnych postaw w PO.
>>> Treść całego wywiadu będzie można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP.
