"FT": USA same nie wiedzą, czy zostają w Syrii

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
15 stycznia 2019, 12:30
Bliski Wschód
Bliski Wschód/ShutterStock
Zamieszanie w sprawie obecności sił amerykańskich w Syrii, podsycane przez sprzeczne komunikaty z Waszyngtonu, to przejaw szerszego chaosu i niezdecydowania tej i poprzednich administracji USA - ocenia we wtorkowym komentarzu redakcyjnym "Financial Times".

Prezydent Turcji sam już nie wie, czego się spodziewać ze strony USA i nie jest w tym odosobniony. "Jeśli USA same nie wiedzą, czy zostają w Syrii, czy się z niej wycofują, czy zrobią to powoli czy szybko, na elastycznych zasadach czy bez zasad, to skąd ma to wiedzieć Bliski Wschód?" - pisze brytyjski dziennik.

Jak zaznacza, administracja nie jest pierwszą, lecz kolejną amerykańską administracją, która w sprawie tego regionu świata wysyła sprzeczne sygnały.

Przypomina, że w 2003 roku inwazja USA na Irak, zarządzona przez , miała zaprowadzić demokrację w regionie, jednak w rezultacie wzmocniła tylko teokratów w sąsiednim Iranie. W miarę jak regionalne konflikty przybierały coraz bardziej wyznaniowy charakter, Bush znów "zaczął przedkładać stabilność (w krajach regionu - PAP) nad wolność".

W ocenie "FT" także następca Busha juniora, , często cierpiał na paraliż decyzyjny. "Najpierw ucieszył się z arabskiej wiosny, gdy wybuchła w Tunezji w 2011 roku, i pobłogosławił obalenie reżimu Hosniego Mubaraka w Egipcie. Gdy jednak przekonał się, jaki styl rządzenia ma Bractwo Muzułmańskie (...), on także wolał przewidywalnego autokratę od islamistycznych demokratów (...). (...) Później postanowił +kierować z tylnego siedzenia+ dowodzonym przez Brytyjczyków i Francuzów obaleniu reżimu Muammara Kadafiego w Libii. Dwa lata później nie ukarał Syrii za przekroczenie +czerwonej linii+, gdy reżim Baszara el-Asada użył broni chemicznej przeciw własnemu narodowi. Reżim Syrii jest dziś bezpieczny" - podkreśla gazeta.

"FT" zauważa, że w przeciwieństwie do swoich poprzedników Trump "nawet nie deklaruje działania w służbie demokracji na Bliskim Wschodzie". "Ponadto z jednej strony chce spełnić swoją obietnicę wyplątania USA z prowadzonych za granicą wojen, z drugiej - praktycznie poparł zmianę reżimu w Iranie. (Sekretarz stanu USA Mike) deklarował, że USA wyrzucą wszystkich irańskich żołnierzy z Syrii, choć kilka dni wcześniej Trump na pisał, że w Syrii Iran +może robić, co mu się tylko podoba+".

Niestety nie wiadomo, której z tych deklaracji powinien zawierzyć Bliski Wschód, choć prawdopodobne jest połączenie kolejnych sprzecznych sygnałów i narastających postaw "jastrzębich" - pisze "FT".

Doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton jest obecnie jedynym członkiem władz USA mającym doświadczenie - zauważa, zastrzegając, że "marna to pociecha", skoro dał się poznać jako zwolennik militarnego ataku na Iran, a "raczej nakręca Trumpa, niż go hamuje".

W obliczu powyższego "Bliski Wschód powinien przygotować się na najgorszy możliwy wariant - przyszłość bez stabilności ani wolności" - konkluduje "Financial Times".

>>> Czytaj też: Bliski Wschód siedzi na beczce prochu. Wycofanie się USA spowoduje wybuch [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: USAświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj