"Trzech Irakijczyków, którzy zostali zatrzymani pod zarzutem szykowania zamachu terrorystycznego, potwierdza wszystkie uprzedzenia: osoby, które trafiły do Niemiec i którym przyznano tu status uchodźcy, chciały pozabijać jak najwięcej +niewiernych+" - pisze publicysta konserwatywnego dziennika Jasper von Altenbockum. "Niemcy godzą się z tym, żeby pomóc tysiącom innych. Choć ze ściśle prawnego punktu widzenia nie są do tego zobowiązane i mogłyby odsyłać (migrantów - PAP) do bezpiecznych krajów trzecich" - dodaje.

Zdaniem dziennikarza RFN powinna mimo to przyjmować migrantów, ponieważ inne kraje, nie chcą tego robić bądź nie są w stanie im zapewnić godnych warunków egzystencji. Apeluje jednak o zadbanie przede wszystkim o bezpieczeństwo.

"Są państwa, które sprawdzają, kogo do siebie wpuszczają. Nie gwarantuje to bezpieczeństwa. Ale jest konieczne w świecie, gdzie młodzi ludzie szukają schronienia u +niewiernych+, by potem życzyć im śmierci" - zauważa von Altenbockum.

Reklama

Komentator przestrzega przed uleganiem iluzji, że problem można rozwiązać podsycaniem negatywnych uprzedzeń. Zwraca jednak też uwagę, że druga skrajność - przemilczanie niebezpieczeństw związanych z masową migracją - jest równie zgubna.

"W latach 2015-16 niewielu odważyło się mówić o ryzyku ze strony osób z Bliskiego Wschodu. Jeśli szefowie służb specjalnych za bardzo się wychylali, byli karceni w Urzędzie Kanclerskim" - przypomina von Altenbockum.

W środę niemiecka policja zatrzymała w Szlezwiku-Holsztynie trzech Irakijczyków przygotowujących zamach terrorystyczny. Podejrzani próbowali skonstruować bombę przy użyciu czarnego prochu z fajerwerków. Według prokuratury planowany zamach miał podłoże islamistyczne. Zatrzymani przebywali na terytorium Niemiec od jesieni 2015 roku. Trafili do kraju jako uchodźcy.

>>> Czytaj też: Guaido w "NYT" wzywa rządy do wsparcia Wenezueli. "Nasza siła leży w jedności"