Erozja demokracji. Co lub kto odpowiada za "emocjonalne nieokrzesanie" polityki?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 marca 2019, 16:15
Polityka
Polityka/ShutterStock
Mamy dziś do czynienia z szerzącą się utratą rozsądku. Jego degradacja jest początkiem rozkładu demokracji – żalił się niedawno prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier. Jego zdaniem polityczny dyskurs w Niemczech i w wielu innych krajach został zdominowany przez "emocjonalne nieokrzesanie", a winne temu są media społecznościowe. Czyżby?

Diagnoza niemieckiego prezydenta, choć w dużej części trafna, pozostaje niepełna. Czy grono nie powinno być znacznie szersze? Czy poza użytkownikami Twittera czy Facebooka nie należy do niego zaliczyć też samych polityków? Przynajmniej tych, którzy wśród wyborców rozniecają wielkie emocje, niedające się później opanować. Albo tych, którzy chcąc wygrać dla siebie kolejną kadencję, gotowi są zaryzykować przyszłość własnego kraju i następnych pokoleń.

Emocje zawsze były częścią polityki i nikt nie mógłby rządzić, odwołując się tylko do racjonalnych argumentów i rozsądku współobywateli. Teraz jednak politycy mają nowe narzędzia, by ekscytować, oburzać i zarządzać uczuciami wyborców. Korzystają z tego, że mamy krótką pamięć, nie jesteśmy w stanie przetworzyć docierających do nas gigabajtów informacji, dzięki czemu można szybko wprowadzić nas w stan emocjonalny, który jest aktualnie pożądany. Mając do wyboru jako suwerena ciemny lud lub oświeconych obywateli, politycy raczej opowiedzą się za tą pierwszą opcją.

Ponad dwa wieki temu Immanuel Kant zdefiniował oświecenie jako "wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy". Według niemieckiego filozofa ta "niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się własnym rozumem, bez obcego kierownictwa". Kant słusznie zauważył, że wielu ludzi nie chce lub nie ma odwagi posługiwać się własnym rozumem i woli zdawać się na opinie oraz decyzje innych. To często wygodna postawa, także tych, którzy chcą wykorzystywać tę "niepełnoletność". Co wtedy, gdy ci, którzy obiecując rozsądne działanie i mądre rządy, przejmują za nas odpowiedzialność, nie potrafią, nie chcą lub nie powinni kierować losami wspólnoty? 

>>> Polecamy: Jak aktorzy spektaklu „brexit” zrobili z siebie pośmiewisko

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj