Trwa wymiana ognia na granicy Izraela i Strefy Gazy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 marca 2019, 07:30
Strefa Gazy, Palestyna, Izrael
Strefa Gazy, Palestyna, Izrael/ShutterStock
We wtorek, drugi dzień z rzędu, izraelskie lotnictwo bombardowało cele w Strefie Gazy, a bojownicy w tej palestyńskiej enklawie wystrzelili rakiety w stronę Izraela - podała agencja Associated Press.

poinformowała, że w poniedziałek i wtorek w stronę Izraela odpalono kilkadziesiąt rakiet. Wszystkie pociski zostały albo przechwycone, albo spadły na otwartym terenie.

Wśród celów izraelskiej armii były pozycje radykalnej organizacji palestyńskiej , która rządzi w , oraz mniejszego ugrupowania - Islamski Dżihad. Resort zdrowia w Strefie Gazy poinformował, że w atakach z powietrza rannych zostało siedmioro Palestyńczyków.

Ataki te były odpowiedzią na poniedziałkowy ostrzał ze Strefy Gazy izraelskiej wsi Miszmeret, wskutek którego rannych zostało siedem osób. Izraelskie wojsko oskarżyło o atak Hamas i według izraelskich mediów większe siły wojskowe zostały wysłane na granicę państwa żydowskiego z tą palestyńską enklawą.

Późnym popołudniem w poniedziałek izraelskie wojsko dokonało ataku na cele Hamasu w Strefie Gazy; zniszczone zostało m.in. główne biuro tej organizacji, na której czele stoi Ismail Hanija. Samemu szefowi Hamasu nic się nie stało, gdyż został wcześniej ewakuowany, ponieważ palestyńscy radykałowie spodziewali się odwetu za ostrzelanie Miszmeret.

Z kolei, odpowiadając na ten atak, palestyńscy bojownicy wieczorem wystrzelili rakiety w kierunku Izraela.

Atakom towarzyszy wymiana pogróżek między przywódcami obu stron. Izraelski premier Benjamin Netanjahu, który z powodu wzrostu napięcia zdecydował się skrócić wizytę w USA, ostrzegł, że Izrael nie będzie tolerował ostrzeliwania rakietami swojego terytorium. Hanija z kolei w wydanym oświadczeniu napisał, że Palestyńczycy się nie poddadzą, a ich ugrupowania zbrojne "powstrzymają wroga, jeśli ten przekroczy czerwone linie".

Tymczasem w poniedziałek wieczorem Hamas jednostronnie ogłosił zawieszenie broni. Jak poinformował rzecznik ugrupowania, do rozejmu doszło dzięki mediacji Egiptu. Jednak - jak podaje agencja AP - we wtorek rano wymiana ognia przez granicę była kontynuowana.

Associated Press zwraca uwagę, że do wzrostu napięcia izraelsko-palestyńskiego dochodzi w momencie, gdy zarówno Netanjahu, jak i jego wrogowie nie mają motywacji do rychłego załagodzenia konfliktu.

Przed zaplanowanymi na 9 kwietnia wyborami premier Izraela walczy o głosy ze swoim największym rywalem, byłym szefem Sztabu Generalnego Bennym Gancem. Zaledwie dwa tygodnie przed głosowaniem Netanjahu stoi w ogniu krytyki ze strony politycznych rywali, w tym w swoim własnym prawicowym obozie politycznym, który oskarża go o zbyt łagodne traktowanie Hamasu.

Z kolei Hamas znajduje się pod coraz większą presją, ponieważ nie zdołał zmusić Izraela i Egiptu do złagodzenia blokady Strefy Gazy, nałożonej po przejęciu tam władzy przez to palestyńskie ugrupowanie w 2007 roku.

Tymczasem wpływowe radykalne szyickie ugrupowanie Hezbollah z Libanu poinformowało, że jego lider Hasan Nasrallah spotkał się w poniedziałek z wysokimi rangą przedstawicielami Hamasu. Hezbollah poinformował, że omawiano sytuację w Strefie Gazy i "izraelską agresję".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj