Nie widziałem się z nim pół roku albo więcej.
Daję pani najszczersze słowo honoru, że dawno się ze mną nie kontaktował. Owszem, rozmawiamy z Platformą, rozmawiamy z PSL, ale przede wszystkim dlatego, że nie mamy swoich posłów w Sejmie. Pilnujemy, żeby nikt nam partyjności nie zarzucił.
Polityczność jest rozciągnięta nadmiernie szeroko. Nie sądzę jednak, że ktoś z kierownictwa ZNP ma ambicję bycia w Europarlamencie czy parlamencie.
Skądże. Ja na pewno nie. Ale łatkę się mi przypina. Już miałem startować w różnych wyborach, miałem mieć różne aspiracje. A jest jak zawsze – dla mnie Związek jest wszystkim. Poglądy mam niezmienne od dziecka. Zawsze byłem orientacji współczującej. Mówiąc może trochę nadmiernie patetycznie, krzywda ludzka zawsze była dla mnie problemem. Byłem maminsynkiem, zawsze przy mamie i trochę z tej perspektywy patrzyłem na świat. Nie mam genu partyjnego. W życiu nie należałem do żadnej partii.
Współdziałam, ale trudno o mnie powiedzieć, bym był entuzjastą Platformy Obywatelskiej. Dziś nasze relacje są lepsze...
>>> Czytaj też: Chaos przed strajkiem nauczycieli. Szkół nie można zamknąć ani otworzyć
Może mieć takie intencje. Zdaję sobie z tego sprawę. Jesteśmy w jakiejś synergii, co momentalnie może się zmienić, kiedy PO dojdzie do władzy i tematem najważniejszym stanie się znowu Karta nauczyciela. Wiem, co media, które są dzisiaj nam przychylne, potrafią zrobić z człowiekiem, kiedy ten wektor się zmienia.
Nie wiem, czy to jest siła polityczna. Nie chciałbym, żeby protest nauczycieli był wykorzystywany w politycznym celu.
W porządku, jest wykorzystywany. Ale to się dzieje mimochodem. Nie mamy w tym żadnej intencji. Staramy się, choć może trudno w to uwierzyć, omijać wszelkie rafy polityczne. Nie kontaktujemy się z politykami.
>>> Treść całego wywiadu można znaleźć w weekendowym wydaniu DGP.
>>> Polecamy: Nauczyciel powinien zarabiać 10 tys. zł brutto. Działa jak project manager [WYWIAD]
