Miejski sztab kryzysowy został powołany 6 marca. Jego zadaniem jest przygotowanie logistyczne do sytuacji kryzysowej, monitorowanie i reagowanie na zagrożenie bezpieczeństwa w przedszkolach, szkołach i placówkach oświatowych w czasie akcji strajkowej nauczycieli.

Jak poinformował rzecznik ratusza Kamil Dąbrowa, poniedziałkowe posiedzenie sztabu poprowadzi prezydent Trzaskowski. "Znajdą się na nim burmistrzowie wszystkich dzielnic, którzy będą raportowali sytuację związaną ze strajkiem panu prezydentowi" - powiedział. "Będziemy monitorowali, jak wyglądają kluczowe miejsca kryzysowe: będziemy mieli ustawione kamery na wiele szkół (...), będziemy również obserwowali węzły komunikacyjne, bo ten strajk może też mieć szersze echo, może się odbić na komunikacji w Warszawie" - dodał.

Rzecznik ratusza podkreślił, że od poniedziałku zostaną wzmocnione patrole policji i straży miejskiej - zwłaszcza w miejscach, gdzie mogą przebywać starsi uczniowie. Chodzi m.in. o parki, skwery czy nadwiślańskie bulwary.

Reklama

>>> Czytaj też: Wittkowicz: propozycja rządu oznacza zwolnienie od 20 do 33 proc. nauczycieli

Wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska na piątkowym briefingu poinformowała, że zgodnie z końcowymi wynikami referendum w Warszawie strajk obejmie 321 z 376 szkół. 145 szkół ma być zamkniętych, w 171 uda się zorganizować zajęcia opiekuńcze. Strajk ma też objąć 151 z 351 przedszkoli.

Jak mówiła Kaznowska, wśród placówek, w których zajęcia odbędą się zgodnie z planem, jest 30 szkół podstawowych, dziewięć liceów i trzynaście zespołów szkół. W 145 szkołach strajk spowoduje zamknięcie placówki. Jest wśród nich 101 podstawówek, sześć zespołów szkolno-przedszkolnych, dziewięć zespołów szkół i 27 liceów.

Kaznowska podkreśliła, że ostatni scenariusz obejmuje strajk szkoły, ale z możliwością zorganizowania zajęć opiekuńczych. "Dyrektorzy tych szkół w liczbie 171 zadeklarowali, że przynajmniej częściowo zajęcia opiekuńcze będą mogli zapewnić, ale w dużej mierze również dlatego, że udało nam się uruchomić wolontariat, który wspomoże dyrektorów szkół" - powiedziała. Jak dodała, wśród tych szkół są 83 podstawówki, 36 liceów i 37 zespołów szkół.

"Mamy bardzo wyjątkową sytuację, sytuację, której nie mieliśmy w oświacie od dziesięcioleci" - mówiła Kaznowska. Zaapelowała, by tam, gdzie jest taka możliwość, pracodawcy zgodzili się na przyjście pracowników do pracy z dziećmi. Taka możliwość będzie w ratuszu i spółkach miejskich.

ZNP i FZZ od stycznia prowadzą procedury sporu zbiorowego, przeprowadziły referenda strajkowe. ZNP podało w niedzielę, że w strajku chce wziąć udział 79,5 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Związkowcy zapowiedzieli, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Jego termin zbiega się z zaplanowanymi egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma się odbyć egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny się rozpocząć matury.

W piątek wicepremier Beata Szydło zaproponowała unowocześnienie systemu gwarantującego podwyżki wynagrodzeń w oświacie. Rząd podtrzymał także wszystkie dotychczasowe propozycje dla nauczycieli. Unowocześnienie systemu polegałoby m.in. na zwiększeniu pensum nauczycieli, towarzyszyłoby temu zwiększenie wynagrodzeń.

Do propozycji rządu sceptycznie odniósł się szef Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa, wskazując, że oznacza ona zwolnienia nauczycieli. "Na to na pewno się nie zgodzimy" – powiedział. Prezes ZNP Sławomir Broniarz po porannych rozmowach z przedstawicielami rządu stwierdził, że "nie zachodzą żadne przesłanki, które dawałyby związkowi legitymację do dyskusji o wstrzymaniu akcji strajkowej".

ZNP i FZZ wycofały się we wtorek z żądania podwyżki o 1000 zł od stycznia tego roku na rzecz 30-procentowego wzrostu wynagrodzeń. Na środowym briefingu związki poinformowały, że 30-procentowy wzrost wynagrodzeń może być rozłożony na dwie raty.

>>> Czytaj też: Rodzice mogą wziąć wolne w pracy w czasie strajku nauczycieli. Oto cztery możliwości