Pytaliśmy wcześniej duże miasta, jaka musi być skala tej wysyłki, by wyrobić się z tym w ciągu ustawowych 12 miesięcy. Wrocław szacował, że musiałby przygotować 800 zaświadczeń dziennie, Warszawa ok. 2 tys. Oczywiście jest to duże wyzwanie organizacyjne dla samorządów, a potem jeszcze dla wydziałów ksiąg wieczystych. Z naszej strony zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy – m.in. daliśmy dodatkowe 130 mln zł rocznie, by urzędy mogły na trzy lata zatrudnić dodatkowe osoby do aktualizacji ksiąg. Bo to wyzwanie ma czasowy charakter. Potem ci ludzie mogą być wykorzystani do innych zadań. W końcówce ubiegłego roku Warszawa dowiodła, że dziennie potrafi rozesłać nie 2 tys., ale kilkadziesiąt tysięcy aktualizacji opłat za użytkowanie wieczyste i zaskoczyć warszawiaków drastycznymi podwyżkami. A przecież to było dużo trudniejsze niż przygotowanie zwykłego zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie, bo wymagało chociażby zaangażowania rzeczoznawców do wyceny wartości gruntu. Tak więc dla dużego miasta takiego jak stolica wysyłka zaświadczeń nie powinna stanowić wielkiego problemu. Jako strona rządowa wciąż jesteśmy zdeterminowani, by uwłaszczenie na gruntach mieszkaniowych zakończyć jeszcze w tym roku. Jeśli mielibyśmy rozmawiać o wydłużeniu okresu na wysyłkę zaświadczeń, to tylko wtedy, gdy będę widział pełne zaangażowanie samorządów w realizację tego zadania. Czyli że np. Warszawa rzeczywiście wysyłała dziennie 2 tys. dokumentów.
Wprowadziliśmy ustawę właśnie po to, żeby raz na zawsze skończyć z potworkiem prawnym, jakim jest użytkowanie wieczyste i związana z nim papierologia. Wysiłek w likwidację użytkowania podjęty w tym roku opłaci się wszystkim. Jeszcze raz powtarzam – przy aktualizacji stawek za użytkowanie wieczyste pod koniec roku warszawscy urzędnicy potrafili wysyłać kilkadziesiąt tysięcy pism dziennie.
To nie była decyzja Warszawy, tylko nasza. W nowelizacji z 31 stycznia br. wprowadziliśmy „lex Trzaskowski”. Czyli ratowaliśmy mieszkańców przed sytuacją, w której samorząd na ostatnią chwilę masowo wprowadzał podwyżki dla użytkowników wieczystych. Wprowadziliśmy mechanizm, który chroni równość obywateli. Bo mogło być przecież tak, że wskutek tych podwyżek na jakiejś nieruchomości jeden człowiek za dojście do własności płaciłby np. 10 razy mniej niż drugi, bo jego akurat aktualizacje opłat z końcówki 2018 r. nie dotknęły. Dlatego umorzyliśmy wszystkie postępowania, które robiono na ostatnią chwilę przed likwidacją użytkowania wieczystego. To, co powiedział Rafał Trzaskowski, wynika bezpośrednio z ustawy, a nie z aktu łaski prezydenta.
Sam byłem samorządowcem i jestem przekonany, że lokalne władze są w stanie sobie z taką operacją poradzić i zrobią to nawet lepiej, niż gdyby robiła to władza centralna czy sądy. Dyskusja o zaświadczeniach ma wymiar wyłącznie . Ja zachowuję się fair wobec prezydentów największych miast, natomiast po tej drugiej stronie bywa różnie. Nie zachowałem się jak Donald Tusk w sprawie abonamentu telewizyjnego. Publicznie powiedziałem, że lepiej jest zapłacić opłatę za użytkowanie wieczyste, nawet jeśli nie otrzymało się jeszcze zaświadczenia. Dbałem przy tym o wpływy samorządowych budżetów i uspokajałem, że te opłaty zostaną zaliczone na poczet opłaty przekształceniowej. Gdybyśmy szukali konfrontacji, mogliśmy przecież powiedzieć: „nie ma już użytkowania wieczystego, nie ma więc opłaty”. I byłaby to prawda. Nie eskalowaliśmy więc konfliktu i nie chcieliśmy narażać samorządowych finansów. Dziś trudno mi dyskutować o wydłużeniu terminu wydawania zaświadczeń z kimś, kto na dobrą sprawę nie zaczął ich wydawać. Bo wtedy nawet do 2023 r. się nie wyrobi.
Dlatego gdybyśmy zdecydowali się na wydłużenie terminu, to jednocześnie musielibyśmy uwzględnić wyższą bonifikatę w tym wydłużonym terminie. Ale jak zachowałyby się samorządy w przypadku swoich gruntów, tego już nie wiem, bo mają swobodę w kształtowaniu bonifikat.
Tak, ale potencjał osobowy też. Mała gmina ma kilkudziesięciu urzędników, a duże miasto tysiąc. Czyli jest w stanie wydawać więcej zaświadczeń.
Tyle że termin 12-miesięczny został ustalony wspólnie z tymi miastami. Pierwotne plany zakładały krótsze terminy na wydanie zaświadczeń, a przyjęty okres 12 miesięcy stanowił kompromis. Ustawa była nieraz omawiana na Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.
.
Jeśli wydłużymy okres wydawania zaświadczeń, automatycznie wydłużymy ten okres z wyższą bonifikatą. Tak więc ta teza nie jest prawdziwa.
Dlatego wydłużyliśmy czas na wniesienie opłaty do końca lutego 2020 r. Chodzi o sytuację, gdy ktoś otrzyma zaświadczenie np. dopiero w grudniu tego roku. Dzięki temu w pierwszych dwóch miesiącach 2020 r. będzie miał szansę jeszcze skorzystać z bonifikaty obowiązującej w 2019 r.
Z tym że mamy jeszcze art. 20, który jest przepisem przejściowym. Zgodnie z nim, jeśli zaświadczenie zostało dostarczone po 31 grudnia 2019 r., zamiar wniesienia opłaty jednorazowej w 2020 r. można zgłosić właściwemu organowi do 1 lutego 2020 r. Wtedy również można skorzystać z 60-proc. bonifikaty.
Na dziś radziłbym poczekać na zaświadczenie.
Nie ma sensu ciągnąć tej dyskusji, dlatego pozwoli pan, że przesądzę teraz tę sprawę. W planowanej nowelizacji ustawy zlikwidujemy degresję stawek bonifikat. Inaczej będziemy ciągle brnęli w jakieś rozwiązania przejściowe.
Tak. Chodzi o to, by nie było obaw o to, na jaką bonifikatę ktoś się załapie. Osoby, które otrzymają zaświadczenia nawet po zakreślonym ustawą terminie, też będą mogły korzystać z dobrodziejstw najwyższych bonifikat.
To będzie ich decyzja. Są takie miejscowości, gdzie nie ma żadnych bonifikat.
W najbliższych tygodniach. Ze skutkiem już w tym roku.
Można tak powiedzieć. Aktualnie szacujemy, w ilu samorządach nie wprowadzono bonifikat. Jesteśmy gotowi wprowadzić je nawet na gruntach samorządowych, a już na pewno zrobimy to dla określonych grup społecznych. Z pewnością dla rodzin z osobami z niepełnosprawnością, myślimy też o samotnych matkach. Wówczas wszyscy byliby objęci bardzo wysoką, blisko 100-proc. bonifikatą.
Ustawowe bonifikaty od opłat za użytkowanie wieczyste dla osób w trudnej sytuacji obowiązywały od bardzo dawna i ich konstytucyjność nie jest kwestionowana. Chcieliśmy przy przekształceniu dać większą swobodę w ustalaniu bonifikat samorządom, ale jesteśmy odpowiedzialni za to, by usuwać przeszkody w przekształceniu. Taką barierą są zaporowe żądania, żeby najpierw zapłacić za 20 lat z góry bez bonifikaty, a potem samorząd rozliczy przekształcenie i zwróci nadpłatę. Dokładnie tak rozumiem wniosek o uspust dla klientów urzędów w Warszawie. Miasto pod polityczną presją radnych PiS dało wysokie zniżki, ale żeby z nich skorzystać, trzeba najpierw miastu wpłacić całą dwudziestoletnią opłatę przekształceniową i grzecznie czekać na uznanie i zwrot bonifikaty. To w praktyce wyklucza z ulgi osoby mniej zamożne, niemające oszczędności.
Musimy to jeszcze dokładnie przeliczyć, zawsze w oparciu o przyjęte założenia. Przy wdrażaniu tej ustawy zakładaliśmy np., że połowa użytkowników wieczystych skorzysta z bonifikaty obowiązującej w 2019 r. Trzeba też zrobić przegląd, czy i na jakie uspusty zdecydowały się samorządy.
To znowu przykłady podnoszone przez samorząd stolicy. Warzywniak powinien się przekształcić tak samo jak bloki mieszkalne. Mamy tu do czynienia ze złą wolą ze strony władz Warszawy, które dostały narzędzia i swobodę w ocenie poszczególnych sytuacji. Jeśli mamy jakiś budynek typu sklep, galeria, szkoła, droga, to nie powinno to zatrzymywać uwłaszczenia. Po prostu robi się podział gruntów i dokonuje przekształcenia tych mieszkaniowych. Tam, gdzie jest np. warzywniak czy jakiś billboard, podział gruntów jest nieracjonalny i niewykonalny, bo np. taki wydzielony grunt nie będzie stanowić osobnej działki, nie będzie miał dostępu do drogi itd. I tam, gdzie taki podział jest niemożliwy, tam przekształca się cały teren. Dokładnie tak samo jak w sytuacji, gdy w parterze jakiegoś bloku mieści się jakiś sklep spożywczy. Niestety Warszawa interpretuje sprawę tak, że jeśli nie da się dokonać podziału gruntów, a jest tam jeszcze jakiś warzywniak, to nie przekształca się również bloku. Dlatego chcemy przygotować zmianę ustawową, która uniemożliwi taką interpretację przepisów.
>>> Czytaj też: Użytkowanie wieczyste: bonifikaty na dojście do własności nie będą już malały z każdym rokiem
