Jak wyrabiać sobie opinię bez twitterowo-facebookowej nawalanki? [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 kwietnia 2019, 10:00
Uzależnienie od smartfonów
twitterowo-facebookowe nawalanki/Shutterstock
Płonie katedra Notre Dame w Paryżu, a ja siedzę w internecie. Po co? Żeby dowiedzieć się, co o tym sądzę. A czemu muszę, skoro mogę po prostu, bez zapośredniczenia, sobie sądzić? Bo taki to już jest, niestety, świat, że nawet wymowny obraz płonącej katedry musi zostać umieszczony w kontekście twitterowo-facebookowej nawalanki, żeby właściwie oszacowane zostało jego kulturowe, cywilizacyjne i emocjonalne znaczenie.

Na początek ten gorszy zakątek prawicowego internetu (jest też i sensowny zakątek prawicowego internetu, ale o tym później). Tu króluje Islam. Mimo że niewielu mówi to wprost, wszyscy dyskretnie ustawiają pożar w muzułmańskim półcieniu. Ziemkiewicz pisze z właściwą sobie finezją: „Nie wierzę, by francuskie państwo w swoim obecnym stanie mogło zagwarantować uczciwe śledztwo co do przyczyn pożaru” – ahem, zamach, khm khm, a przynajmniej muzułmański sabotaż. Zislamizowana Francja o ustach zatkanych polityczną poprawnością na pewno nie da sobie rady z wyśledzeniem sprawcy o imieniu Muhammed. („Czy ja mówiłem coś o muzułmanach?” – wyobrażam go sobie, jak odpowiada na zarzuty szczucia. „Jesteście przewrażliwieni!”). „Za rok w okolicy na pewno przybędzie nowy meczet” – konstatuje ze smutkiem Magdalena Ogórek. Inni porównują pożar do płonących wież World Trade Center.

Ale nie tylko Islam jest potencjalnym sprawcą – jest nim również sam Bóg. Może daje nam znak. Może karze za otwarcie się na muzułmanów albo za laicyzację Zachodu. I kiedy jezuita Grzegorz Kramer pisze, że imputowanie Bogu takiej mściwości sugeruje nieznajomość ewangelii, to raz jeszcze występuje Magdalena Ogórek, pisząc do niego „Grzesiek […] te twoje kocopały dawno temu przekroczyły granice indolencji. Piszesz tak infantylnie, że zęby zgrzytają z bólu”.

>>> Czytaj też: 50 mln euro kary za fałszywe informacje. Niemcy chcą wywrzeć presję na Facebooka 

No i proszę, chyba już powoli zaczynam coś sądzić. A mianowicie to, że sugerowanie muzułmańskich wpływów tam, gdzie wszystko wskazuje na wypadek, to wyjątkowa podłość. Bo trzeba być półinteligentem, żeby bez żadnych dowodów rozchybotywać debatę publiczną, od razu sięgając po takie interpretacje, które wzbudzą najbardziej szalone emocje plemienne. I że jest coś nie tak w zawłaszczaniu strasznych wydarzeń, by stawały się rzekomymi działaniami Boga, które dziwnym trafem udowadniają nasze tezy. No i jeszcze że niezależnie od tego, co się chce powiedzieć i po co, bardzo często lepiej nie otwierać ust (laptopa).

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP  

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj