Sri Lanka: Było dziewięciu zamachowców, większość zidentyfikowano

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 kwietnia 2019, 09:13
Sri Lanka. Eksplozje
Sri Lanka. Eksplozje/PAP
Policja na Sri Lance poinformowała w środę, że serię ataków na kościoły i hotele w tym kraju przeprowadziło w niedzielę dziewięciu zamachowców, a tożsamość ośmiu z nich już ustalono. Według władz jeden ze sprawców studiował w Wielkiej Brytanii i Australii.

Dotychczas w śledztwie w sprawie ataków aresztowano 60 osób, a ponad 100 prawdopodobnie zostanie aresztowanych - powiedział minister ds. przedsiębiorstw państwowych Lakshman Kiriella, nie podając szczegółów.

Kiriella dodał, że "pewni wysocy rangą przedstawiciele służb specjalnych ", w których ostrzegano, że na Sri Lance może dojść do zamachów. "Informacje były, ale urzędnicy z najwyższych szczebli (władzy) nie podjęli odpowiednich działań" - dodał.

Według niego ostrzeżenie przed możliwymi na kościoły, hotele i polityków na Sri Lance 4 kwietnia przekazał lankijskim władzom wywiad Indii, a trzy dni później odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa pod przewodnictwem prezydenta Maithripali Siriseny, ale informacji nie przekazano większej liczbie osób.

"Ktoś kontroluje tych najwyższych rangą . Rada Bezpieczeństwa zajmuje się uprawieniem polityki. Musimy to zbadać" - oświadczył Kiriella.

Zarówno premier Ranil Wickremasinghe, jak i prezydent Sirisena twierdzą, że nie zostali poinformowani o tym ostrzeżeniu.

Były dowódca armii i minister rozwoju regionalnego Sarath Fonseka ocenił w wystąpieniu przed parlamentem, że ataki "musiały być przygotowywane od co najmniej 7-8 lat".

Wiceminister obrony Sri Lanki Ruwan Wijewardene oświadczył, że bilans ofiar to 359 zabitych, w tym 39 obcokrajowców; wśród zamachowców była kobieta. Powiedział też, że "słabość" krajowego aparatu bezpieczeństwa sprawiła, że nie zapobieżono zamachom.

"Dotąd ustalono, że służby wywiadu były świadome (zagrożenia) atakami i grupa osób odpowiedzialnych została poinformowana o zbliżającym się ataku. Informacja ta krążyła jednak wśród kilku urzędników" - dodał.

Ambasador USA na Sri Lance i Malediwach Alaina Teplitz poinformowała, że strona amerykańska prowadzi wraz z władzami w Kolombo wspólne śledztwo w sprawie niedzielnych ataków, a w dochodzenie zaangażowane jest m.in. FBI.

Ambasador podkreśliła, że jej kraj "nie miał wcześniejszej wiedzy" o , ale obecnie jest zdania, że "nadal planowane są ataki terrorystyczne". "Terroryści mogą uderzyć bez ostrzeżenia. Typowe miejsca (zamachów) to duże skupiska ludzi i przestrzenie publiczne" - przypomniała.

Teplitz oceniła też, że zawiódł lankijski system ostrzegania o zagrożeniach. Wskazała też, że biorąc pod uwagę wysoki stopień koordynacji i skalę ataków, należy zbadać wątek ewentualnego udziału zagranicznych grup terrorystycznych, takich jak Państwo Islamskie.

W Niedzielę Wielkanocną dokonali na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele na Sri Lance. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie (IS).

>>> Czytaj też: Trump ma plan na Bliski Wschód. "Netanjahu otrzyma wielki prezent"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj