Jak mamy zapewnić opiekę na najwyższym poziomie, skoro nie potrafimy przenosić kluczowych informacji w mgnieniu oka? – pyta prowokacyjnie dr Shafiq Rab, szef cyfryzacji w amerykańskim Rush University Medical Center, pytany o to, dlaczego Rush jako pierwszy na świecie wdroży sieć 5G na własny użytek.

Przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się jednak, że nie jest to tylko retoryka – w rzeczy samej służba zdrowia na całym świecie choruje na ciężką przypadłość: dławi się nadmiarem produkowanych przez siebie danych. Nie pomagają kolejne kable, serwerownie i wydajniejsze komputery. Szacuje się, że do 2020 r. sektor ochrony zdrowia wyprodukuje 2,3 tys. eksabajtów danych (odpowiednik 2 tysięcy trylionów gigabajtów), odpowiadając za ponad 30 proc. wszystkich danych przechowywanych na świecie.

Szczepionka na zator

O ile samo przechowywanie nie sprawia problemów, o tyle już teraz przesyłanie np. badania typu PET oznacza nawet 1 gigabajt danych. W przypadku np. trójwymiarowego wideo na żywo w trybie 4K wspartym urządzeniami VR czy AR (wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości), mowa o nawet dziesiątkach gigabajtów na sekundę.

– Połączmy 5G i AI i dostaniemy potężne narzędzie do przełomu w medycynie, służące do zbierania danych na użycie masy informacji do predykcji i zapobieganiu chorobom oraz do rozwoju zdalnej medycyny. Szacujemy, że w ten sposób można do 2023 r. zaoszczędzić nawet 1,2 bln dol. w skali świata – zaznacza Jennifer Esposito, szefowa ds. zdrowia i nauk o życiu w Intelu.

Ericsson podaje, że skuteczne zaszczepienie 5G do sektora zdrowia oznaczać będzie potencjalny, nowy rynek usług i rozwiązań wart 76 mld dol. w 2026 r. Zdaniem ekspertów pojawi się kilka obszarów, w których m.in. to operatorzy sieci będą mogli wejść do łańcucha wartości w opiece zdrowotnej i stymulować jego transformację. To np. aplikacje szpitalne – wirtualna rzeczywistość wykorzystywana w szkoleniach medycznych, systemy telemetrii i rezerwacji online oraz zarządzanie danymi medycznymi w czasie rzeczywistym.

Operacja bez kabli

5G w służbie zdrowia wytycza ścieżkę nie tylko do rozwoju telemedycyny (według „Market Research Future” ma ona rosnąć w tempie 16,5 proc. do 2023 r.), w której niska „prądożerność” procesorów sieci piątej generacji pozwoli na długie i wydajne użytkowanie przenośnych urządzeń. Bezprzewodowa rewolucja w medycynie to także bezpieczne zarządzanie sieciami złożonymi z urządzeń medycznych w ramach internetu rzeczy. W przyszłym roku takich punktów ma być już aż 25 mld wobec niecałych 4,5 mld w 2015 r. Zęby na 5G ostrzy sobie też kilku nieoczywistych pretendentów: Microsoft HoloLens już dziś umożliwia przeprowadzanie badań typu MR (mieszana rzeczywistość) w opiece zdrowotnej i zamierza na AR i VR zarabiać nie gorzej niż na Windowsie. Wartość tego typu usług na rynku opieki zdrowotnej Microsoft wycenia na ponad 1 mld USD. Najlepsze nadejdzie wraz z komercyjnymi wdrożeniami 5G – w 2023 r. wartość rynku AR/VR w sektorze opieki zdrowotnej ma dobić do 5 mld dol. To w prostej linii prowadzi to kolejnej rewolucji w medycynie – robotyzacji chirurgii i zdalnych operacji. Tu kluczowy jest strach przed szwankującą technologią – dwie trzecie pacjentów twierdzi, że w przypadku operacji przy użyciu internetu ryzyko jest zbyt duże. 5G ze swoją niską latencją, wysoką przepustowością i niezawodnością ma być skutecznym remedium.

– To pierwszy krok do wykonywania zdalnych operacji. Jakość i płynność obrazu jest naprawdę niezwykła – stwierdził dr Antonio de Lacy po tym, gdy kilka tygodni temu na oczach setek widzów doradzał w czasie rzeczywistym przy operacji za pośrednictwem łącza wideo 5G z centrum kongresowego w Barcelonie.

>>> Czytaj też: Nadchodzi komórkowa rewolucja. Jak sieć 5G zmieni globalną gospodarkę?