Francja: Media o debacie pretendentów na szefa KE: dobry poziom, ale nudna

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 maja 2019, 12:51
Środowa debata kandydatów na przewodniczącego nowej Komisji Europejskiej, która zostanie wyłoniona po przyszłotygodniowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, wychwalana była przez francuskie media za wysoki poziom. Uznały one jednak, że była niezbyt ciekawa.

W dyskusji, która odbyła się wieczorem w PE, wzięli udział: Manfred Weber z Europejskiej Partii Ludowej, Frans Timmermans z Socjalistów i Demokratów, Margrete Vestager z Porozumienia Liberałów i Demokratów, Jan Zahradil z Porozumienia Konserwatystów i Reformatorów, Ska Keller z Zielonych oraz Nico Cue z Lewicy Europejskiej.

Brukselska korespondentka katolickiego dziennika „La Croix” uznała, że „wielka debata pokazała, że kandydaci mają idee, ale brak im dynamiki, zapału i siły przekonywania”.

Media we Francji chwaliły „poważną debatę bez uszczypliwości i bijatyk”, jak to sformułował prezenter radia France Info, który zauważył, podobnie jak większość komentatorów, że Weber, należący do grupy, która w nadchodzących wyborach powinna zdobyć największą liczbę deputowanych, był najbardziej atakowany przez swych adwersarzy „i nie było to niespodzianką”.

France Info umieściło na swym portalu nagranie debaty, ale – i nie było wyjątkiem – niewiele mówiło o niej w swych programach. Najwięcej miejsca dyskusji między kandydatami do przewodniczenia Komisji poświęciła wielka regionalna gazeta „Ouest-France”.

Jej komentator Laurent Marchal wysoko ocenił „trafny i odpowiedni” wybór tematów dyskusji „w przeciwieństwie do debat krajowych”. „Wszyscy ci, którzy myślą, że (różnorodność) języków jest niemożliwą do pokonania przeszkodą, będą musieli zmienić zdanie” – wskazywał i raz jeszcze ubolewał nad tym, że „poziom był zdecydowanie wyższy niż w naszych francusko-francuskich debatach, które najczęściej nie dotykają spraw zasadniczych”.

Wymieniając narodowości debatujących, autor artykułu zauważa, że „Europa Południowa była nieobecna”, gdyż pośród „dwójki Niemców, Dunki, Czecha, Belga i Holendra zabrakło Hiszpana, Portugalczyka czy Francuza. „Biorąc pod uwagę oddziaływanie na społeczeństwo, jakie w krajach śródziemnomorskich miał kryzys gospodarczy, było to źródłem braku równowagi (w tej debacie)”.

Podobnie jak inni komentatorzy francuscy, dziennikarz „Ouest France” za „ograniczenie debaty” uznał „niepewność, czy brał w niej udział przyszły następca Jean-Claude’a Junckera”. A to dlatego, że prezydent Francji Emmanuel Macron zakwestionował ustalony zwyczaj stawiania na czele KE kandydata partii, która zwycięża w wyborach.

„Za zasadą +Spitzenkandidat+ przemawiają liczne argumenty demokratyczne, ale nie traktatowe”, czytamy w „Ouest France”, gdyż wbrew traktatom pozostawia ona Radzie Europejskiej „jedynie rolę notariusza, zatwierdzającego wynik wyborów". "Takie postawienie sprawy nie podoba się licznym szefom rządów i głowom państw, w pierwszym rzędzie Emmanuelowi Macronowi, który bez osłonek wystąpił przeciw tej logice (wyboru kandydata zwycięskiej partii)” – podsumowuje Marchand.

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj