Po podpisaniu dokumentu Szijjarto oświadczył, że pewność zaopatrzenia w gaz to kwestia bezpieczeństwa narodowego i sprawa strategiczna.

Przypomniał, że jeszcze nie podpisano rosyjsko-ukraińskiego porozumienia o tranzycie gazu na przyszły rok, a poza tym sojusznicy Węgier wciąż nie podejmują decyzji, które mogłyby ułatwić Węgrom kupno gazu z nowych źródeł.

Jego zdaniem szlak południowy, biegnący przez Turcję, Bułgarię i Serbię, stanowi najbardziej realną możliwość zakupu surowca. Jeśli powstanie, zapewni Węgrom w długiej perspektywie możliwość transportu przewidywalnej ilości gazu – dodał.

Reklama

Szijjarto powiedział, że we wrześniu zostanie rozpisany przetarg na zdolności przesyłowe przez granicę węgiersko-serbską i od tego, jak duża zdolność przesyłowa zostanie zakontraktowana, zależy wielkość inwestycji, której podejmą się Węgry. Maksymalną wielkość zdolności przesyłowych określił na 10 mld metrów sześciennych.

Budowa gazociągu rozpoczęłaby się latem przyszłego roku, a węgiersko-serbski interkonektor byłby gotowy na koniec 2021 r.

Węgierski minister zaznaczył, że w Chorwacji wciąż nie rozpoczęła się budowa terminalu gazu skroplonego na wyspie Krk, a amerykańsko-austriackie konsorcjum wciąż nie podjęło decyzji o eksploatacji rumuńskich złóż gazu na Morzu Czarnym. Obie te opcja władze Węgier wymieniały jako możliwe alternatywne źródło dostaw.

Minister Antić podkreślił, że po stronie serbskiej trwa już budowa na trzech odcinkach i gazociąg został ułożony na długości 120 km. Według planów budowa ma zostać zakończona do połowy grudnia.

Każda ze stron pokryje koszty budowy gazociągu na swoim terytorium.

>>> Czytaj też: USA będą pomagać w rozwoju polskiego programu jądrowego?