Termin mija 13 sierpnia i wszystko wskazuje na to, że tysiące urządzeń nie zostanie zdemontowanych do tego czasu. Powód? Złożona sieć dystrybucyjna i ustalenia zawarte w umowach licencyjnych sprawiają, że praktycznie niemożliwe jest ustalenie tego, czy kamera faktycznie została wyprodukowana w Chinach czy też nie i czy w związku z tym zawiera w swojej budowie elementy naruszające amerykańskie przepisy bezpieczeństwa - podaje Bloomberg.

W ustawie o autoryzacji obrony narodowej wprowadzono w tym roku poprawkę, która zakazuje zakupu kamer produkcji chińskiej – wyróżniono tam narzędzia produkowane przez Zhejiang Dahua Technology Co. i Hangzhou Hikvision Digital Technology Co. Hikvision jest kontrolowana przez rząd chiński w 42 procentach, zaś w 2017 roku odkryto, że firma Dahua produkuje kamery z mechanizmem ukrytego tylnego wejścia, które pozwala nieupoważnionym osobom na wykorzystanie informacji zarejestrowanych na urządzeniu i wysłanie ich do Chin. Dahua odpowiedziała na te zarzuty informacją, że problem został naprawiony i opublikowała publiczne oświadczenie w tej sprawie. Rząd USA rozważa wprowadzenie dalszych restrykcji , które zakażą obu firmom kupowania amerykańskich technologii.

Monitoring i sprzęt bezpieczeństwa sprzedawane przez chińskie firmy narażają bezpieczeństwo rządu USA” – powiedziała przedstawicielka Vicky Hartzler, republikanka z Missouri, która pomogła opracować poprawkę. Usunięcie kamer „zapewni, że Chiny nie będą mogły stworzyć sieci nadzoru wideo w agencjach federalnych”, dodała.

Przedstawiciele firmy Dahua odmówili skomentowania zakazu, jaki wprowadza poprawka. Z kolei w oświadczeniu Hikvision czytamy, że produkowany przez nich sprzęt jest zgodny ze wszystkimi obowiązującymi przepisami i regulacjami, a także że firma dołożyła wszelkich starań do zagwarantowania bezpieczeństwa swoich produktów. Rzecznik firmy dodał, że chiński rząd nie jest zaangażowany stale w poczynania Hikvision: „Firma jest niezależna pod każdym względem: zarządzania, aktywów, organizacji i finansów udziałowców”.

Tymczasem ponad 1700 aparatów Hikvision i Dahua wciąż działa w miejscach, z których powinny zostać usunięte do 13 sierpnia. Rzeczywista liczba kamer jest prawdopodobnie większa, ponieważ tylko niewielki procent urzędników państwowych wie, na jakich kamerach pracuje. Podmioty wykorzystujące oprogramowanie do śledzenia urządzeń podłączonych do ich sieci powinny być w stanie to sprawdzać, a tym samym usuwać te spośród nich, które zostały obwarowane zakazem. Prawdziwy problem powstaje, gdy dana organizacja nie posiada narzędzi do wykrycia, że posługuje się zakazanym urządzeniem.

Reklama

Kilka lat temu Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego próbował zmusić wszystkie agencje federalne do zabezpieczenia swoich sieci poprzez śledzenie każdego podłączonego urządzenia. Od grudnia tylko 35 proc. instytucji w pełni wywiązało się z tego obowiązku – tak wynika ze sprawozdania z roku 2018. W rezultacie większość amerykańskich agencji federalnych nadal nie wie, ile lub jakiego rodzaju urządzenia są podłączone do ich sieci i teraz próbują ręcznie zidentyfikować kamery, jedną po drugiej.

Tymczasem osoby odpowiedzialne za przestrzeganie zakazu odkryły, że jest to znacznie bardziej skomplikowane niż wyłączenie wszystkich aparatów Hikvision lub Dahua. Chińskie kamery mogą nie tylko posiadać amerykańskie etykiety, ale wiele urządzeń, w tym tych wyprodukowanych przez Hikvision, prawdopodobnie zawiera części firmy Huawei Technologies Co., której układy scalone zasilają około 60 proc. kamer monitorujących.

Nadzór wideo to w USA wielki biznes. Przewiduje się, że sprzedaż kamer wideo dla rządu wzrośnie z 570 milionów USD w 2016 r. do 705 milionów USD w 2021 r. Hikvision to największy na świecie dostawca sprzętu monitorującego, ich kamery są zainstalowane w amerykańskich firmach, bankach, portach lotniczych, szkołach, bazach wojskowych i urzędach rządowych. Sprzęt Hikvision pozwala wytwarzać ostry, pełnokolorowy obraz we mgle i niemal całkowitej ciemności oraz wykorzystywać sztuczną inteligencję i obrazowanie 3D do zasilania systemów rozpoznawania twarzy na szeroką skalę.

Po zamówieniu i dostarczeniu do USA, niektóre aparaty Dahua i Hikvision są wysyłane do magazynów, inne trafiają do producentów sprzętu takich jak Panasonic Corp. lub Honeywell International Inc., i są sprzedawane pod tymi markami, powiedział John Honovich, założyciel IPVM. Następnie kamery są kupowane przez pośredników, takich jak firmy ochroniarskie, które sprzedają je agencjom rządowym i prywatnym podmiotom. Założenia ustawy NDAA obejmują również obszerne umowy Dahua i Hikvision z producentami oryginalnego sprzętu, dotyczą zatem każdego sprzedawcy, który odsprzedaje urządzenia lub korzysta ze sprzętu tych firm.

W efekcie dwie kamery z identycznym oprogramowaniem Hikvision mogą mieć zupełnie inne etykiety i opakowania. Oznacza to, że prawie niemożliwe jest ustalenie, czy tysiące kamer wideo zainstalowanych w całym kraju są właściwie przemianowane na chińskie urządzenia. Rzeczniczka Honeywell powiedziała, że firma nie może śledzić tych produktów, nawet jeśli zostanie o to poproszona. Panasonic nie odpowiedział na prośby o komentarz.

Ten zawiły łańcuch dostaw sprawia, że agencje rządowe nie wiedzą dokładnie, jak rzeczywiście przestrzegać prawa. „Próbowaliśmy ustalić jak duży jest problem” – mówi pracownik rządowy w Departamencie Energii, który poprosił o zachowanie anonimowości, ponieważ nie jest upoważniony do publicznego wypowiadania się. „Nie sądzę, abyśmy mieli pełny obraz tego, jak wiele z tych kamer jest naprawdę w użyciu” – powiedział.

Samo prawo nie precyzuje, czy oznacza to, że agencje muszą usunąć kamery czy po prostu wystarczy, by przestały odnawiać istniejące umowy. Grupa urzędników rządowych i ekspertów spotka się w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie, aby spróbować przeanalizować prawodawstwo. Hikvision ma sieć około 50 000 firm instalacyjnych i partnerów, którzy zastanawiają się, jak daleko zajdzie interpretacja prawna w tej kwestii.

Niektórzy dostawcy zabezpieczeń już teraz odmawiają zakupu sprzętu od Hikvision i Dahua. Akcje obu spółek spadły od marca w wyniku spekulacji na temat sankcji USA. W zeszłym miesiącu prezydent USA Donald Trump powiedział, że zezwoli amerykańskim firmom na wznowienie dostaw niektórych produktów Huawei, jeśli wystąpią o licencję i nie będzie się to wiązało z wytworzeniem zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.

Jeśli ktoś rutynowo podsłuchuje kamery, by szpiegować agencje federalne, może z łatwością określić tożsamość tych, którzy pracują w departamentach rządowych, nawet agentów CIA – powiedział Stephen Bryen, były zastępca podsekretarza obrony w sektorze bezpieczeństwa handlu. „To bardzo niebezpieczne”, dodał. „Nie można tolerować tej sytuacji i szczerze mówiąc, każda agencja powinna pisać własne dyrektywy, aby upewnić się, że działa zgodnie z prawem”.

>>> Czytaj też: Firmy toczą bój o to, kto pierwszy sprzeda system rozpoznawania twarzy wojsku, policji i służbom