Gautam Adani, właściciel Adani Enterprises Ltd. upatruje szansy w przepisach, które wymagają od zagranicznych podmiotów przechowywania danych o Indusach w Indiach - ma to zapewnić władzom dostęp do danych na wypadek śledztw i postępowań sądowych.

„Obawy o bezpieczeństwo danych napędzają żądania państw co do lokalizacji danych. Indyjska gospodarka rozwija się i nie sądzę, żeby globalni giganci bazujący na danych, tacy jak Google, Amazon czy Alibaba, przeoczyli ten rynek” - powiedział agencji Bloomberg Apalak Ghosh zajmujący się cyfrowymi przemianami w firmie doradczej Frost&Sullivan.

„Wymagania wobec przechowywania danych po prostu eksplodują, razem z zapotrzebowaniem na pojemność serwerów” - dodał Adani. „To będzie multimiliardowy projekt liczony w dolarach, który przyciągnie światowe firmy o takim profilu jak Google i Amazon” - podkreślał.

Reklama

Adani liczy nie tylko na zagranicznych potentatów, ale również na wzrost indyjskiego rynku, gdzie rośnie liczba użytkowników internetu mobilnego. Miliarder zapowiedział wybudowanie tzw. farm serwerów na południu Indii - inwestycję, którą oszacował na 700 mld rupii (ok. 10,2 mld dol.) przez dwie dekady.

Gautam Adani nie po raz pierwszy inwestuje w nowe obszary działalności. 57-latek zaczynał jako handlarz diamentów, żeby wkrótce wytwarzać plastik i tekstylia. Prawdziwym przełomem okazało się jednak wygranie kontraktu na zarządzanie portem przeładunkowym Mundra w rodzinnym Gudźaracie.

Następnie wszedł w sektor energetyczny, petrochemiczny i wydobywczy. Adani, który jest 167. na liście miliarderów magazynu "Forbes", zarządza również siecią portów morskich i lotniczych. Wartość jego imperium szacowana jest na 11,7 mld dol.

„Naszym głównym celem jest rozwój kraju poprzez budowę infrastruktury” - mówił w jednym z wywiadów. „Grupa Adani zawsze skupiała się na przedsięwzięciach zgodnych z wizją rządu” - podkreślał.

Gwałtowny rozwój portu w Mundrze zbiegł się ze wzrostem popularności Narendry Modiego, który wtedy został szefem stanu Gudźarat, a po kilkunastu latach premierem Indii.

Przepisom o lokalizacji danych w Indiach mocno sprzeciwia się Waszyngton, gdzie lobbują firmy sektora IT i operatorów kart płatniczych. Gautam Adani wydaje się jednak pewny swojej wizji i szans powodzenia nowego biznesu.

>>> Czytaj też: Znikające statki i fałszywe nazwy. Zobacz, jak państwa z czarnej listy unikają sankcji