Dla Ukrainy istotne jest, że von der Leyen od grudnia 2013 roku była ministrem obrony Niemiec, co oznacza, że jej kadencja zbiegła się w czasie z dokonaną przez Rosję aneksją Krymu i wojną ze wspieranymi przez Kreml separatystami w Donbasie – zauważa autorka artykułu Chrystyna Bondariewa.

„W 2014 roku von der Leyen niezwłocznie potępiła rosyjską agresję (wobec Ukrainy) i domagała się zwiększenia obecności NATO na wschodnich granicach (Sojuszu). Występowała jednocześnie przeciwko stałemu rozmieszczeniu wojsk we wschodnich państwach Sojuszu i nalegała, że konflikt (na Ukrainie) należy rozwiązać w sposób pokojowy” – napisała.

Jak podkreśliła dziennikarka, von der Leyen po aneksji Krymu wykluczała możliwość wejścia Ukrainy do NATO mówiąc, iż nie spełnia ona podstawowych kryteriów członkostwa, zaś w lutym 2015 roku ostrzegała przed dostawami broni dla Ukrainy, by nie prowokować otwartej ingerencji Rosji.

Reklama

W następnym roku - czytamy – jej stanowisko uległo jednak zaostrzeniu i zaczęła mówić o „dialogu z pozycji siły”. „Rosja jest naszym sąsiadem i pozostanie naszym sąsiadem, kropka. Kreml nie wybacza słabości. Z pozycji siły, którą stworzyliśmy w ostatnich latach, możemy wejść w dialog w jakiejkolwiek chwili” – oświadczyła po nominacji na stanowisko szefowej KE.

Europejska Prawda podkreśla, że von der Leyen konsekwentnie wspierała sankcje gospodarcze wobec Rosji i dopuszczała ich osłabienie jedynie po realizacji przez Moskwę mińskich porozumień w sprawie Donbasu.

Portal сhwali nową szefową KE za to, że po ataku Rosji na ukraińskie okręty w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej w listopadzie ubiegłego roku apelowała ona o uwolnienie zatrzymanych marynarzy i jednostek. „Apelowała zarazem do Ukrainy, by przekazała dowody dotyczące tych wydarzeń, oraz nawoływała obie strony konfliktu do deeskalacji napięcia” – zaznacza.

Wskazuje też, że von der Leyen „nie ma wątpliwości, że Rosja złamała traktat o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu”, zaś w kwestii gazociągu Nord Stream 2 stoi na stanowisku, że operatorem rurociągu i dostawcą gazu powinny być różne podmioty. „Występuje tym samym przeciwko oficjalnej linii Berlina” – podkreśla autorka.

Europejska Prawda ocenia, że działania nowej przewodniczącej KE wobec Ukrainy, Rosji i w sprawie trwającego między nimi konfliktu będą zależały od otoczenia, z którym będzie współpracowała w Brukseli, ale również od tego, jakie stanowisko będą reprezentowali tam oficjalni przedstawiciele władz w Kijowie.

>>> Czytaj też: Czego Europa musi się nauczyć z greckiej tragedii? [OPINIA]