Proszę sobie wyobrazić kryminał o takim zawiązaniu akcji: ktoś morduje pisarza, autora bestsellerowych powieści detektywistycznych, uważanych za należące do najlepszych w swoim gatunku. Policjanci zaczynają uważnie badać biografię pisarza, przypuszczając, że może się w niej kryć wyjaśnienie zbrodni. Po pewnym czasie dochodzą do wniosku, że temu facetowi po prostu udawało się niemal wszystko, za co się zabrał. Jakby zawarł pakt z diabłem. Uznają więc, że w zespole śledczym, na wszelki wypadek, przyda im się demonolog.

Żarty żartami, ale Jo Nesbø (żyje i ma się dobrze) może irytować historią swojego sukcesu. Najbogatszy pisarz w najbogatszym państwie świata – spokojny, bezpretensjonalny. O sobie mówi, że jest „beznadziejnym milionerem”.

– Płacenie mi bajecznych pieniędzy to pomyłka. Tym bardziej że pieniądze mnie nie motywują ani nie wpływają na moje życie – mówił w 2016 r. podczas spotkania z polskimi czytelnikami we Wrocławiu i dodawał skromnie, że powodzenie zawdzięcza serii sprzyjających zbiegów okoliczności.

Te „zbiegi okoliczności” zaowocowały jedną z najsłynniejszych serii kryminalnych w dziejach skandynawskiej literatury noir – niedawno ukazał się u nas „Nóż”, 12. część cyklu o Harrym Hole’u, charyzmatycznym policjancie, który za wybitny instynkt śledczy i poczucie misji płaci wysoką cenę w życiu osobistym. Hole to nadwrażliwy pracoholik i alkoholik – prawie 100-proc. skuteczność przy wykrywaniu sprawców zabójstw odreagowuje w pijackich ciągach, znacząc swój szlak kolejnymi niespełnionymi obietnicami poprawy i stabilizacji.

źródło: DGP

Treść całego artykułu można znaleźć w piątkowym wydaniu DGP albo tutaj.

>>> Czytaj również: Nastolatek wygrał 3 mln dol. w pierwszych mistrzostwach świata Fortnite