Dane co drugiego Polaka - w tym numer PESEL, dane kontaktowe i wrażliwe dane medyczne - trafiły w ręce przestępców. Jak sprawdzić, czy twoje dane są na liście i jak zminimalizować ryzyko, że zostaną wykorzystane np. do zaciągnięcia pożyczki?
Wyciekły dane 19 mln Polaków. Wiadomo, który plik trafił w ręce przestępców
Podczas specjalnego posiedzenia Połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa omówiono sprawę incydentu cyberbezpieczeństwa, do którego doszło w firmie MyDr, dostarczającej oprogramowanie dla lekarzy i placówek ochrony zdrowia. System jest wykorzystywany przez przychodnie i lekarzy z całej Polski, korzystało z niego około 12 tysięcy placówek. To prawdopodobnie największy wyciek danych w ciągu ostatnich lat.
Wiadomo, że dane zajmują 2 terabajty, a incydent dotyczy 18,8 milionów osób. Cyberatak sprawił, że wiele osób zadaje sobie pytanie, które dane wyciekły i właściwie czym grozi ich użycie bądź upublicznienie.
Jakie dane pacjentów wyciekły?
Istnieje duże ryzyko, że w ręce przestępców trafiły również twoje dane. Wystarczy, że leczyłeś się w placówce lub przynajmniej raz odwiedziłeś gabinet, korzystający ze wspomnianego oprogramowania. Przypomnijmy, że z systemów korzystało około 12 tysięcy podmiotów medycznych. Do których danych uzyskano dostęp?
Chodzi o:
- imiona i nazwiska,
- numery PESEL,
- numery recept,
- numery telefonów,
- informacje dotyczące przepisanych leków,
- potencjalne informacje o przebiegu wizyty i schorzeniach.
Nie oznacza to jednak, że każdy z blisko 19 mln rekordów zawiera cały taki zestaw informacji. Minister Krzysztof Gawkowski wyraźnie zaznaczył, że nie każdy PESEL jest powiązany z receptami, lekami czy wizytami.
Gdzie sprawdzić, czy twoje dane wyciekły?
Na polecenie wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego dalsze działania w tej sprawie podejmowane są w ścisłej koordynacji z ministrem koordynatorem służb specjalnych, ministrą zdrowia, prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz Prokuraturą Krajową i Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości.
Po identyfikacji, czyje dane zostały w sposób nieuprawniony przejęte przez cyberprzestępców, będą one sukcesywnie przekazywane do serwisu bezpiecznedane.gov.pl, w którym każdy będzie mógł sprawdzić, czy ten incydent dotyczy go bezpośrednio.
Ważne
Z uwagi na to, że administratorem danych są poszczególne gabinety lekarskie oraz placówki ochrony zdrowia, proces przekazania danych do serwisu bezpiecznedane.gov.pl może zająć kilka dni. Dane z wycieku w firmie MyDr nie trafiły jeszcze do bazy serwisu. Zostaną udostępnione w serwisie niezwłocznie po ich przekazaniu przez podmioty dotknięte cyberatakiem.
Nie wiemy, co z tymi danymi się stało, są prawdopodobnie w posiadaniu przestępców i nie zostały jeszcze nigdzie opublikowane. Wiemy, który plik trafił w ich ręce i tu jest kolejna zapowiedź ze strony Ministerstwa Cyfryzacji, że po wdrożeniu wszystkich procedur, które w takich sytuacjach się uruchamiają, te dane będą stopniowo publikowane w systemie stworzonym jeszcze przez naszych poprzedników bezpiecznedanegov.pl, tam każdy będzie mógł sprawdzić, czy ten atak dotyczy również jego
- informuje wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
Jak zmniejszyć ryzyko nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych?
Od blisko trzech lat Polacy mają możliwość zastrzeżenia swojego numeru PESEL. Można to zrobić zarówno w aplikacji mObywatel jak i na oficjalnej stronie Gov.pl, osobiście w urzędzie gminy lub placówce banku. Jeśli do tej pory tego nie zrobiliśmy, warto to zrobić. Sama procedura zajmuje dosłownie kilka sekund.
Myślę że nie ma powodów do paniki. Każdy i każda z nas powinniśmy zastrzec swój PESEL to jest takie abecadło w ogóle bezpieczeństwa internetowego żeby wejść do mObywatela, a to zajmuje kilka sekund po prostu zastrzec numer PESEL i po tej czynności nikt nie będzie mógł z tego numeru PESEL skorzystać
- mówił w programie "Tłit" wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka.
