Jedna z sieci restauracji poinformowała o niedawnej kontroli w jednym ze swoich lokali. Szybko okazało się, że to nie pracownik restauracji popełnił błąd. Paragon został wydany, jednak urzędniczka go nie dostrzegła.
Kontrole KAS w restauracjach. Kiedy ich przebieg budzi wątpliwości?
Przed kilkoma tygodniami w mediach głośnym echem odbiła się kontrola KAS w jednej z gdańskich pizzerii. Urzędniczka zamówiła pizzę z owocami morza, otrzymała paragon. Jak się okazało, pracownik zamiast stawki 23 proc. VAT wystawił paragon ze stawką 8 proc. Tym właśnie naraził lokal na spore straty finansowe: wystawiono mandat na kwotę 2,5 tys. zł.
Sprawę nagłośnił m.in. dziennikarz Krzysztof Stanowski, w odpowiedzi na materiał Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS najpierw podziękowała za zajęcie się tematem, później zaś skrytykowała język wypowiedzi. Wkrótce potem minister finansów Andrzej Domański zapewnił, że kontrolerzy nie mają przymusu wystawiania mandatów, to rutynowe czynności, do których zostali zobowiązani. Sprawa kontroli KAS w gdańskim lokalu pokazała, jak kwestia wystawiania paragonów dzieli społeczeństwo: z jednej strony klienci uważają, że to jawne oszustwo państwa, za które płacą wszyscy (brak podatków to mniej w budżecie na ochronę zdrowia, edukację czy poprawę jakości dróg), z drugiej bronią przedsiębiorców, którzy muszą się nieźle nagimnastykować, by po opłaceniu podatków "wyjść na swoje".
Na początku lipca mandat za brak paragonu otrzymała również szczecińska pierogarnia, o czym właściciele lokalu poinformowali w mediach społecznościowych. Za wydanie butelki wody jeszcze przed godzinami otwarcia zostali "wynagrodzeni" mandatem w wysokości 500 zł. "Nie ukrywamy, że jest nam zwyczajnie przykro. W pierwszych dniach działalności człowiek skupia się przede wszystkim na tym, żeby każdy gość wyszedł zadowolony. Tym razem dobra wola okazała się kosztować nas 500 zł" - napisano 1 lipca.
Teraz podobna historia rozegrała się w jednym z lokali sieci restauracji Carat. Tu także okazało się, że dwie klientki to urzędniczki KAS.
Kolejny lokal informuje o przebiegu kontroli
Restauracje, bary, kawiarnie i sezonowe punkty gastronomiczne należą do branż, które są szczególnie często kontrolowane przez Krajową Administrację Skarbową (KAS). Powód jest prosty: obrót gotówkowy, duża liczba transakcji i ryzyko niewydawania paragonów.
Przed kilkoma dniami o przebiegu kontroli KAS w restauracji poinformowali pracownicy jednego z lokali sieci. Jak wynika z opisu, do lokalu przyszły dwie klientki, które zamówiły frytki i napój. Po odebraniu wydruków z kasy, okazały legitymacje służbowe. Poinformowały pracownika o niewydaniu paragonu i zapowiedziały konsekwencje. Choć pracownik restauracji zapewniał, że paragon wystawił, kobiety miały stwierdzić, że otrzymały jedynie numer zamówienia i specyfikację. Wkrótce okazało się, że wydruk paragonu pozostał niezauważony na blacie. Cała sytuacja okazała się być nieporozumieniem, właściciel lokalu nie dostał mandatu.
W gastronomii częstym nadużyciem jest wydawanie tzw. rachunku kelnerskiego, który służy jedynie do rozliczenia zamówienia. Nie zastępuje on paragonu fiskalnego. Podobnie nie zastępuje go wydruk z terminala płatniczego. Jednak w przypadku kontroli KAS w jednym z lokali sieci restauracji Carat wszystkie formalności zostały dopełnione.
Zamówienie zostało normalnie przyjęte, nabite na kasę i opłacone gotówką (...) U nas taki wydruk składa się z dwóch, a czasem z trzech części. Jedna część jest dla klienta, jedna jest specyfikacją zamówienia, a jedna jest właściwym paragonem fiskalnym
- tłumaczą pracownicy restauracji.
Swoim wpisem udostępnionym w mediach społecznościowych chcą zwrócić uwagę innych pracowników gastronomii, jednocześnie przestrzegając przed błędem, który może popełnić każdy. Paragon nie jest "świstkiem papieru", ale formalnym dokumentem potwierdzającym sprzedaż, warto dopilnować, by trafił do klienta.
Pod postem na Facebooku rozgorzała burzliwa dyskusja, część komentujących ostro skrytykowała działania urzędniczek. "Szanujemy wszystkie firmy, które wystawiają paragony i szanujmy też urzędników, którzy wykonują ciężką pracę" - zapewnili w odpowiedzi przedstawiciele restauracji.
Kontrola KAS w restauracji. Czym jest nabycie sprawdzające?
Nabycie sprawdzające to wizyta urzędnika KAS, który udaje zwykłego klienta w celu weryfikacji, czy sprzedawca ewidencjonuje sprzedaż na kasie fiskalnej i wydaje paragon. Urzędnik dokonuje zakupu towaru lub usługi, a po uiszczeniu opłaty ujawnia swoją tożsamość i przeprowadza kontrolę.
Niewydanie paragonu może zostać zakwalifikowane jako wykroczenie skarbowe albo przestępstwo skarbowe - zależnie od okoliczności i wartości uszczuplenia podatku. W praktyce przy pojedynczym przypadku niewydania paragonu często kończy się na mandacie, ale przy stwierdzeniu systematycznego nierejestrowania sprzedaży konsekwencje są znacznie poważniejsze.
Przykład
W 2026 r. mandat za wykroczenie skarbowe może wynieść od 1/10 do pięciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Ponieważ od 1 stycznia 2026 r. płaca minimalna wynosi 4 806 zł, oznacza to, że mandat może wynosić od 480,60 zł do 24 030 zł. O konkretnej kwocie decydują okoliczności sprawy, m.in. stopień zawinienia i charakter naruszenia.
KAS od lat prowadzi wakacyjne akcje związane z wydawaniem paragonów. W oficjalnych komunikatach podkreśla, że w okresie wakacyjnym działania kontrolne są prowadzone z większym natężeniem w miejscowościach turystycznych, gdzie gwałtownie rośnie liczba punktów gastronomicznych i sezonowych stoisk.
Prawidłowe rejestrowanie sprzedaży to korzyść dla wszystkich. Zapewnia uczciwe warunki prowadzenia działalności gospodarczej, chroni przedsiębiorców działających zgodnie z prawem oraz wzmacnia zaufanie klientów. Brak ewidencjonowania sprzedaży prowadzi do nierównej konkurencji i szkodzi zarówno uczciwym przedsiębiorcom, jak i klientom, którzy płacą podatek VAT w cenie kupowanych towarów i usług. Dlatego KAS przypomina o obowiązku rejestrowania sprzedaży
- przypomina na swojej stronie Krajowa Administracja Skarbowa.
