Eletrorewolucja w transporcie zatacza coraz szersze kręgi. Teraz przenosi się pod wodę.

Samochody elektryczne są realistyczną alternatywą dla silnika spalinowego. Jednak wodne szlaki transportowe są zdominowane przez statki napędzane silnikami na ropę albo olej napędowy. Czy elektryczna rewolucja zdobędzie także wody? W tej chwili jest to bardzo trudne ze względu na długość wodnych tras, ubogą infrastrukturę do ładowania statków i łodzi oraz niewystarczająco dużą moc baterii. Jednak rządy z całego świata, z tak różnych krajów jak Norwegia i Tajlandia, nie poddają się.

Do interesujących firm produkujących łodzie motorowe z napędem elektrycznym należy firma Designboats.ch. Pierwsza z nich produkuje łodzie o bardzo nowoczesnym designie i dużym przyśpieszeniu, które można osiągnąć tylko za pomocą elektrycznego napędu. Cena łodzi to około 250 tys. euro. Właściciel firmy Peter Minder podkreśla, że klienci cenią w jego produkcjach zeroemisyjność i cichą pracę silników.

Z kolei liderem w produkcji silników elektrycznych do łodzi jest niemiecka firma Torqeedo, która należy do firmy Deutz AG, czyli producenta tradycyjnych napędów do dużych pojazdów – W tym roku Torqeedo planuje sprzedać swój 100-tysięczny napęd. Większość z nich zasiliła małe rekreacyjne łodzie. Jednak Niemcy mają apetyt na większy kawałek rynkowego tortu.

- Spodziewam się dużego popytu ze strony producentów promów i tramwajów wodnych. Chcemy być poważnym graczem na rynku, gdy Amsterdam, Paryż i Wenecja będą elektryfikowały swoje floty – mówi założyciel firmy Christoph Ballin.

Wie, co mówi. Monako zobowiązało się do ograniczenia do 2030 roku emisjo CO2 o połowę, a w połowie wieku ma być już węglowo neutralne. Amsterdam stopniowo dąży do wprowadzenia całkowitego zakazu stosowania wszystkich silników spalinowych w dużej części miasta do 2025 roku, co odnosi się także do łodzi i statków. Paryż planuje osiągnąć taki sam cel do 2030 roku. Norwegia chce, by dwie trzecie jej promów do transportu samochodów miało elektryczne napędy do 2030 roku.

Elektryczne silniki zyskują silną pozycję szczególnie w segmencie niewielkich i krótkodystansowych łodzi, które przemieszczają się głównie po jeziorach, rzekach i przybrzeżnych wodach i które liczebnie stanowią dużą część wodnego rynku.

Na całym świecie na wodnych szlakach można zobaczyć już elektryczne promy. Między innymi w okolicach południowej Hiszpanii, Dubaju czy Ottawy. Swoją flotę zamierza też zelektryfikować Bangkok.

Nie zmienia to jednak faktu, że Torqeedo nadal przynosi straty operacyjne. W pierwszej połowie tego roku wyniosły one 8,2 mln euro. Firma stara się wykorzystywać i adaptować na swoje potrzeby technologie naziemne, co pozwala obniżyć koszty i skorzystać z efektu skali. – Sprzęt jest taki sam, zmieniamy tylko oprogramowanie – powiedział Soeren Mohr, który pracuje nad rozwojem elektrycznych silników dla klientów przemysłowych w BMW.