Abchazja: Raul Chadżymba został po raz drugi prezydentem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 września 2019, 04:30
Raul Chadżymba został po raz drugi z rzędu prezydentem samozwańczej Republiki Abchazji, separatystycznego regionu Gruzji. W drugiej turze wyborów, która odbyła się w niedzielę, Chadżymba pokonał przewodniczącego opozycyjnej partii Amcahara, Alhasa Kwicinję - poinformowała agencja TASS.

Szef Centralnej Komisji Wyborczej Tamaz Gogia ogłosił, że według wstępnych wyników wyborów Chadżymba uzyskał 47,38 procent głosów, natomiast jego przeciwnik 46,19 proc. Frekwencja wyborcza wyniosła 65,98 proc. W wyborach wzięło udział 83 tys. osób spośród 127 tys. uprawnionych, posiadających paszport republiki.

Po zwycięstwie prezydent podziękował przede wszystkim mieszkańcom kraju za wsparcie. "Będę kontynuował dotychczasową pracę, musimy to robić razem, bez podziałów. Trzeba zrozumieć, że nie ma innej drogi. Nie ma przegranych, musimy wspólnie budować nasz kraj" - powiedział Chadżymba po ogłoszeniu wstępnych wyników głosowania.

61-letni Chadżymba rządzi Abchazją od 2014 r., wcześniej był wiceprezydentem, premierem i ministrem obrony republiki. W czasach ZSRR m.in. służył w KGB. Jest z wykształcenia prawnikiem.

Przed drugą turą rosyjska redakcja BBC zwracała uwagę, że siły polityczne w Abchazji nie różnią się znacząco od siebie w kwestiach politycznych. Wszystkie opowiadają się za niepodległością republiki i za możliwe najściślejszą współpracą z Rosją.

Od 1992 r. Abchazja pozostaje poza zwierzchnością władz gruzińskich. Organizacje międzynarodowe - m.in. ONZ i Rada Europy - uznają Abchazję za część składową Gruzji. Separatystyczny rząd Abchazji przyjmuje, że jest ona niepodległym państwem; jednostronna proklamacja niepodległości nastąpiła w 1992 roku. Niepodległość Abchazji uznaje zaledwie kilka państw: Rosja, Nikaragua, Wenezuela, Nauru i Syria.

Po konflikcie zbrojnym Gruzji z Rosją w 2008 r. Rosja przyczyniła się w decydującym stopniu do przetrwania niezależnego od Tbilisi państwa abchaskiego poprzez wsparcie militarne i finansowe. Moskwa posiada szerokie wpływy polityczne i wojskowe we władzach republiki, będąc w istocie gwarantem jej istnienia.

Po pierwszej turze wyborów 15 państw, w tym USA, Wielka Brytania i Polska, wydały wspólne oświadczenie, w którym podkreślono brak uznania dla tzw. wyborów prezydenckich. "Ponawiamy nasze pełne poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Gruzji w jej międzynarodowo uznanych granicach" - poinformowano w komunikacie. MSZ Gruzji nazwało głosowanie "kolejną nieudaną próbą zalegalizowania okupacji Abchazji". (PAP)

zm/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj