Większość bułgarskich hotelarzy nie otrzyma prawdopodobnie zwrotu kosztów za pobyt turystów w lipcu i sierpniu, gdyż ubezpieczenie pokryje tylko okres od chwili ogłoszenia bankructwa firmy Thomas Cook.

Większość bułgarskich hoteli i firm miała z operatorem zawarte umowy zakładające rozliczenia po 60 dniach od rozpoczęcia turnusu. Właściciele hoteli, które miały 50 proc. i ponad 50 proc. klientów na podstawie umów z firmą Cook, obawiają się serii upadłości. Angełkowa nie wykluczyła wystąpienia hotelarzy ze zbiorowym pozwem wobec firmy Thomas Cook. Nie skonkretyzowała jednak wysokości sumy odszkodowania, o która ubiegaliby się bułgarscy hotelarze, podkreślając, że na razie chodzi o tajemnicę handlową.

Reklama

W Bułgarii, gdzie nawet w ostatnich dniach przybywali turyści na podstawie umów z brytyjskim operatorem, hotele odmawiają ich przyjmowania lub domagają się zapłacenia w gotówce za noclegi.

Christo Gyłbaczew, szef biura Atral Holidays, przedstawiciela firmy Thomas Cook w Bułgarii, oświadczył, że ta praktyka odbije się negatywnie na reputacji kraju jako kierunku turystycznego. Poinformował, że w Bułgarii znajduje się obecnie 6 tys. klientów biura Thomas Cook.

We wtorek prawie 500 Brytyjczyków miało wyjechać z Burgas i Warny, lecz samoloty opóźniają się. Brytyjska ambasador w Sofii Emma Hopkins zapewniła, że powrót do domu wszystkich Brytyjczyków będzie zrealizowany, choć może z opóźnieniem, i zaapelowała do turystów o cierpliwość.

Minister Angełkowa wyraziła obawy, że sezon zimowy może być zagrożony przez upadłość jednego z największych klientów bułgarskich operatorów i hotelarzy. Krytycy wskazują, że bułgarska turystyka była zbyt ściśle powiązana z firmą Thomas Cook i nie szukała innych alternatyw.

Ewgenia Manołowa (PAP)