Dawno minęły czasy, gdy nauka języka kojarzyła się z nudnym podręcznikiem i wkuwaniem z rozmówek. W zasadzie trudno znaleźć miejsca, gdzie nauka nawet bardzo egzotycznych języków byłaby niemożliwa. Co chwilę przybywa nie tylko szkół językowych z kolejnymi programami edukacyjnymi: możemy rozmawiać z lektorami przez Skype (a wcześniej: uczyć się poprzez kursy korespondencyjne), słuchać rozgłośni radiowych i podcastów w wybranym języku, czytać zagraniczne media, książki...

Opcji jest tak wiele, że nauczyciele języków zmieniają się często w nauczycieli tego, jak w ogóle się uczyć, by uczyć się efektywnie. Wszystko wskazuje na to, że dziś znajomość przynajmniej dwóch języków obcych nie powinna stanowić problemu. Nasze media społecznościowe pełne są informacji o tym, jak dobroczynne dla naszego umysłu i kariery oraz w ogóle bycia w świecie, jest poznawanie nowych języków. Chciałoby się powiedzieć: do dzieła! Czy jest to jednak aż takie proste?

Okazuje się, że nawet jeśli nauka języka nie przychodzi nam z łatwością, istnieje wiele sposobów na to, żeby nam tę wiedzę przybliżyć. Na takiej zasadzie działają aplikacje do nauki języków: te najpopularniejsze są też najczęściej darmowe, choć dopiero wykupienie opcji premium pozwala na lepsze wykorzystanie programu. Za każdym takim kursem i każdą aplikacją kryje się zwykle ciekawa historia. W przypadku aplikacji Lanpocket nie jest inaczej – jej pomysłodawca, Ignacio Mateja, stworzył ją specjalnie po to, by nauczyć się... polskiego.

„Od wczesnego dzieciństwa pozostawałem pod wpływem wielu różnych bodźców językowych: moja matka jest Hiszpanką, ojciec pochodzi z Polski i jednocześnie jest poliglotą. Dzięki temu często znajdowałem się w sytuacji, która zaczynała się w jednym języku i kończyła w innym. Jako dziecko nie byłem tego świadomy, ale teraz dostrzegam, że to, co dla mnie było normalne, okazało się najlepszym sposobem do nauki języka” – mówi współtwórca startupu Lanpocket.

„Umysł łączy doświadczenie z poszczególnymi grupami słów”, tłumaczy dalej. „To dzięki temu doświadczeniu dziś biegle władam niemieckim, angielskim i polskim. Kontekstualizacja w połączeniu z technologią sprawiła, że mam teraz możliwość podzielić się swoim doświadczeniem z innymi, przekazać to, czego sam doświadczałem i w jaki sposób uczyłem się języków”, precyzuje.

Dla współczesnych nauczycieli języka sporym wyzwaniem jest takie zaprojektowanie procesu nauczania, żeby był spersonalizowany i efektywny. Ignacio i jego zespół rozwiązali wiele problemów, jakie postawili sobie przed rozpoczęciem prac nad nową aplikacją. Przede wszystkim był to brak indywidualnego podejścia w metodzie nauczania. Wyrażenia idiomatyczne pojawiają się w toku nauczania dość nagle i nie są odpowiednio przyswajalne, często też jesteśmy uczeni języka w sposób pasywny, bez kontekstu. Jeśli chodzimy na zajęcia i używamy narzędzi do nauki, zdarza się, że widzimy technologiczną przepaść międzypokoleniową, co też jest sporym wyzwaniem (w końcu nie tylko najmłodsi chcą się uczyć nowych rzeczy!). Zespół uważa również, że dostępne aplikacje nie gwarantują nam pełnego zanurzenia w języku, mają też ograniczona zawartość słownikową i gramatyczną.

Innowacyjność w przypadku Lanpocket nie jest zresztą tylko chwytliwym sloganem: projekt został wytypowany jako finalista Explorer Awards 2018 Banku Santander spośród ponad tysiąca inicjatyw z całej Hiszpanii, Portugalii i Ameryki Łacińskiej.

Jak zatem działa Lanpocket?

Aplikacja bazuje na treściach generowanych w oparciu o profil ucznia: jego położenie geograficzne i dostępność i stanowi symulację zanurzenia się w danym języku tak, jakbyśmy znaleźli się w konkretnym miejscu, a ludzie wokół nas mówiliby w danym języku.

W porównaniu z innymi aplikacjami, takimi jak Duolingo, Bussu czy Babbel, różnica polega nie tyle na fakcie, że Lanpocket używa nowego sposobu uczenia: w końcu każda z tych aplikacji jest w jakimś stopniu zupełnie innowacyjna jako narzędzie do nauki języka. Jak podkreśla Ignacio Mateja, najważniejsze zmiany zachodzą w innych obszarach: geolokacji, dopasowywania się treści do użytkownika i właśnie tej immersji językowej, czyli poczuciu, że dosłownie zanurzamy się w dany język.

Czyżbyśmy mieli zatem okazję jeszcze w tym roku opanować nowy język?

>>> Czytaj też: Żbikowski: Światy seriali i gier komputerowych zaczynają się przenikać