We wrześniu produkcja przemysłowa wzrosła o 5,6 proc., co było pozytywnym zaskoczeniem, bo w sierpniu jej dynamika wynosiła zaledwie 1,7 proc. i wydawało się, że spowolnienie, które jest widoczne na rynkach zagranicznych, a zwłaszcza w gospodarce niemieckiej, zaczyna mieć odzwierciedlenie w polskiej gospodarce.

Skutki spowolnienia gospodarczego w Niemczech uderzą w pierwszej kolejności w naszą branżę motoryzacyjną

- Nie spodziewam się, aby dynamika produkcji utrzymała się na tak wysokim poziomie, ponieważ wcześniej czy później spowolnienie w Niemczech zacznie być coraz bardziej zauważalne i to nie tylko w produkcji przemysłowej – mówi w rozmowie z MarketNews24 Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Regionie Europy Centralnej.

Prognoza międzynarodowej firmy Coface zakłada, że niemiecka gospodarka wzrośnie w tym roku o 0,5 proc., a w 2020 r. ta właśnie dynamika zostanie utrzymana. Jeszcze w 2017 r. rosła ona w tempie 2,5 proc.

- Obecnie polska gospodarka zasilana jest przede wszystkim popytem krajowym, a firmy koncentrujące się na działalności eksportowej już w dużym stopniu odczuwają spowolnienie nadchodzące z Niemiec – komentuje Sielewicz z Coface. – Spowolnienie w gospodarce światowej głównie uderzy w naszą branżę motoryzacyjną, bo jesteśmy liderem w Europie Środkowo-Wschodniej w produkcji części i komponentów do samochodów, na które popyt będzie malał.

Motoryzacja zacznie zarażać inne sektory przetwórstwa przemysłowego jak choćby producentów maszyn i urządzeń czy producentów tworzyw sztucznych.

>>> Czytaj też: Renault chce konkurować z Teslą i VW. Planuje wyprodukować nowy, większy samochód elektryczny