Alaksandr Łukaszenka wydał rozkaz. Wojsko ruszyło do szkół

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
7 listopada 2025, 11:36
Alaksandr Łukaszenka
Alaksandr Łukaszenka wydał rozkaz. Wojsko ruszyło do szkół/PAP/EPA
Wystarczył jeden rozkaz Alaksandra Łukaszenki, aby mundury, karabiny i wojskowe komendy trafiły do szkół. Zamiast lekcji historii czy matematyki dzieci uczą się strzelać, czołgać i wykonywać rozkazy. Z raportu niezależnych organizacji BelPol i NAU wynika, że ponad połowa szkolnych zajęć na Białorusi poświęcona jest wojnie, śmierci i poświęceniu dla ojczyzny.

Reżim Alaksandra Łukaszenki zamienił szkoły w narzędzie wychowania nowego pokolenia lojalnych żołnierzy. Po protestach w 2020 roku, gdy młodzież masowo odwróciła się od władzy, reżim postanowił wychować własnych obrońców systemu, którzy nie będą kwestionować autorytetu, lecz z bronią w ręku go chronić.

Dzieci w mundurach i z bronią. Na Białorusi szkoła uczy wojny zamiast wiedzy

Autorzy raportu BelPol i NAU wskazują, że ponad połowa zajęć szkolnych na Białorusi koncentruje się na wojnie, śmierci i poświęceniu dla kraju. Uczniowie regularnie odwiedzają bazy wojskowe i jednostki bezpieczeństwa, gdzie mają kontakt z bronią, pojazdami pancernymi i sprzętem bojowym.

Najpopularniejsze są turnieje, w których co roku uczestniczy ponad 35 tysięcy dzieci. Młodsi uczniowie wcielają się w role pionierów i sanitariuszy, z kolei starsi uczniowie w wieku 11–14 lat uczą się strzelać. Uczestnicy biorą także udział w ćwiczeniach, podczas których czołg przejeżdża nad osobami siedzącymi w okopach.

Chcę spróbować swoich sił jako żołnierz, chcę sprawdzić swoją wytrzymałość, chcę przeżyć coś nowego – mówią nastolatkowie w reportażu białoruskiego ministerstwa obrony. – W transporterze opancerzonym adrenalina była większa, bo był szybszy. Ale w czołgu było dużo bardziej ekscytująco. Chcę zostać kierowcą czołgu w akademii wojskowej. To moje wielkie marzenie – przekonuje jeden z nastolatków.

Gry wojenne mają na Białorusi długą tradycję sięgającą czasów sowieckich. Do dawnych praktyk powrócono także w szkołach. W każdej z nich pojawili się instruktorzy wojskowi, zwykle byli funkcjonariusze służb bezpieczeństwa. Ich zadaniem jest nauczenie dzieci podstaw wojskowego rzemiosła, dyscypliny i lojalności wobec władzy.

Ideologia zamiast nauki. Jak Łukaszenka militarizuje dzieci i system edukacji

BelPol i NAU zwracają uwagę, że militaryzacji towarzyszy intensywna indoktrynacja ideologiczna. Zmieniane są podręczniki, aby pasowały do politycznej narracji władz, a dyrekcje szkół i lokalne wydziały oświaty muszą regularnie składać raporty w prokuraturze na temat realizacji programu „patriotycznego wychowania”.

W całym kraju funkcjonuje 220 szkół z nauczaniem militarno-patriotycznym, obejmujących około 4 tys. uczniów. Kolejne prawie 2 tys. młodych ludzi uczęszcza do dziewięciu szkół kadetów. Niektóre szkoły prowadzą kursy pilotażu dronów FPV, na których dzieci w wieku 12–17 lat uczą się obsługi dronów przeznaczonych do niszczenia sprzętu i jednostek wroga.

Środki na "wojskowo-patriotyczne wychowanie" pochodzą z budżetu państwa, fundacji oraz z dobrowolnych, a nierzadko obowiązkowych, darowizn organizacji i przedsiębiorstw. Znaczący udział w finansowaniu ma również prezydencki klub sportowy, kierowany przez Dmitrija Łukaszenkę, syna białoruskiego przywódcy.

Państwo zachęca do udziału w programie poprzez system nagród i przywilejów. Absolwenci szkół kadetów i kursów wojskowo-patriotycznych mają pierwszeństwo przy rekrutacji na uniwersytety, a rodziny dzieci wyróżniających się w szkoleniach mogą liczyć na wsparcie finansowe.

Państwo osiąga swój cel, jakim jest militaryzacja dzieci, poprzez promowanie udziału w strukturach wojskowych i oferowanie materialnych korzyści tym, którzy się w nie angażują – tłumaczy Matwiej Kuprejczyk z organizacji BelPol.

Białoruś łamie prawa dziecka. Eksperci ostrzegają przed skutkami militaryzacji

Według Pawła Łatuszki, byłego ministra kultury i jednego z liderów białoruskiej opozycji, masowa militaryzacja niszczy system szkolny i tłumi wartości humanistyczne. – Dzieci dorastają z wypaczonym spojrzeniem na świat, w którym przemoc i podporządkowanie się są normą, a kult jednostki tylko się umacnia – mówi Łatuszka.

Autorzy raportu podkreślają, że obecne praktyki na Białorusi naruszają międzynarodowe zobowiązania państwa w zakresie ochrony praw dziecka. Dzieci są narażane na propagandę, wykorzystywanie ideologiczne i – w skrajnych przypadkach – przygotowywane do udziału w działaniach bojowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj