O ile przeciętny obywatel może z niejakim napięciem obserwować notowania ropy – ze względu na parę najbliższych tankowań na stacji benzynowej, czy złota – w które lokuje się kapitał, to notowania miedzi raczej nie budzą powszechnych emocji. Niesłusznie.

Miedź towarzyszy nam na każdym kroku. Jako znakomity przewodnik zapewnia nam przesył energii do gniazdek w naszych domach. I najczęściej jest właśnie, skądinąd niebezpodstawnie, kojarzona jako – mówiąc w bardzo dużym uproszczeniu – materiał na kable. Rzeczywiście, to istotny segment wykorzystania miedzi – do produkcji wszelkiego rodzaju urządzeń elektrycznych, a także kabli i przewodów wykorzystuje się ok. 35 proc. światowej produkcji tego metalu, a uwzględniając także elektronikę – 38 proc. (bo przecież miedź jest używana przy produkcji używanych tam coraz nowocześniejszych podzespołów).

To metal powszechnie stosowany, a mimo to, a może właśnie dlatego strategiczny. I jego znaczenie będzie z roku na rok rosło. Statystyki nie kłamią – mimo różnych turbulencji w światowej gospodarce zużycie miedzi systematycznie rośnie. W ubiegłym roku było to 24,5 mln ton – o 1,5 mln ton więcej niż w 2015 roku. A są szanse na jeszcze szybszy wzrost. Szacuje się, że w 2030 r. poziom zapotrzebowania na miedź będzie dwukrotnie wyższy od obecnego.

Chociaż czerwony metal towarzyszy ludzkości od tysięcy lat, to jednak wciąż znajdują się dla niego coraz to nowe zastosowania. Był i jest używany np. do bicia monet (w każdej monecie jednogroszowej 59 proc. stanowi właśnie miedź). Znajduje również powszechne zastosowanie w budownictwie – bądź w postaci naturalnej, bądź w postaci stopów, z których najpowszechniejszym jest mosiądz. Przełomem w wykorzystaniu miedzi było oczywiście wynalezienie elektryczności i odkrycie, że żaden materiał nie jest lepszym i bardziej ekonomicznym przewodnikiem niż ten czerwony metal.

Megatrendy napędzają popyt

Obecne trendy w energetyce, a także transporcie mogą dać potężny impuls do wzrostu zapotrzebowania na miedź. W wielu krajach odchodzi się od wytwarzania energii w oparciu o paliwa kopalne na rzecz odnawialnych jej źródeł, przede wszystkim wiatru i słońca. To oznacza większy popyt na miedź. W tradycyjnej energetyce była ona wykorzystywana przede wszystkim do budowy sieci przesyłowych, w przypadku OZE będzie wykorzystywana do źródeł wytwórczych. W elektrowniach wiatrowych miedź stosowana jest w uzwojeniach stojanów i wirników generatorów, przewodach wysokiego napięcia oraz uzwojeniach transformatorowych). Z raportu agencji Frost and Sullivan dla Europejskiego Instytutu Miedzi (ECI) wynika, że turbina wiatrowa o mocy 2 MW wymaga zastosowania 15–20 t miedzi.

Dość wspomnieć, że tylko polskie przymiarki do morskiej energetyki wiatrowej mówią o 10 GW zainstalowanej mocy do 2040 r. Szacuje się, że obecnie morskie elektrownie wiatrowe na całym świecie produkują łącznie 23 GW mocy. Według niektórych szacunków tylko na morzu do końca przyszłej dekady może zostać zainstalowanych 190 GW nowych mocy.

Nieco mniejsze, ale też znaczące zapotrzebowanie na ten metal zgłasza fotowoltaika – do zbudowania farmy o mocy 1 MW potrzeba (w zależności od typu) od 3,1 do 4,5 t miedzi. To bardzo perspektywiczny rynek. SolarPower Europe prognozuje, że nowa moc zainstalowana fotowoltaiki na świecie w okresie 2018-2022 osiągnie 621,7 GW, co oznacza przyrost ok. 124 GW rocznie. Jeśli przyjąć, że do każdego megawata nowych farm fotowoltaicznych zostaną zużyte 4 t miedzi, oznacza to dodatkowe roczne zapotrzebowanie na ten surowiec rzędu pół miliona ton. Tylko ze strony branży słonecznej.

Samochody i ładowarki

Kolejny megatrend, na którym może skorzystać branża miedziowa, to elektromobilność. Do produkcji aut elektrycznych potrzeba kilkakrotnie więcej tego metalu niż w przypadku tradycyjnych samochodów – a to za sprawą konstrukcji silnika, którego uzwojenie jest w całości z miedzi. Do wyprodukowania samochodu osobowego z silnikiem diesla czy benzynowym potrzeba 30–40 kg miedzi. W przypadku napędów elektrycznych to jest już 110–150 kg.

Szacuje się, że już teraz na całym świecie jeździ ponad 5 mln pojazdów elektrycznych i szybko ich przybywa. Elektryczne auta muszą gdzieś tankować prąd. A to kolejne wykorzystanie miedzi. Szybka ładowarka do aut elektrycznych to ok. 8 kg metalu.

Te wszystkie potrzeby wymuszą ponadto wzrost wykorzystania miedzi w tradycyjnych sieciach elektroenergetycznych, które będą musiały być rozbudowane, ponieważ źródła OZE ze swej natury są mniejsze i bardziej rozproszone. Sieci będą musiały być zatem znacznie gęstsze.

Dla zdrowia

Coraz bardziej docenia się fakt, że miedź, poza innymi zaletami, jest również… antyseptyczna. Stąd coraz powszechniejsze jej zastosowanie w aparaturze medycznej, gdzie sterylność jest pierwszym wymogiem.

Przeprowadzone w latach 2010-2011 w trzech szpitalach badania na zlecenie amerykańskiego Departamentu Obrony pokazały, że poziom infekcji szpitalnych u pacjentów przebywających w salach wyposażonych w elementy z miedzi przeciwdrobnoustrojowej był o 58 proc. niższy niż u pozostałych.

Także w Polsce w ubiegłym roku oddano do użytku – przy współpracy z KGHM – blok operacyjny wyposażony w elementy dotykowe z miedzi przeciwdrobnoustrojowej w Miedziowym Centrum Zdrowia w Lubinie.

Bakteriobójcze właściwości miedzi są wykorzystywane jednak nie tylko w szpitalach i aparaturze medycznej, ale wszędzie tam, gdzie panuje duży ruch ludności, sprzyjający zakażeniom – na poręczach w tramwajach, pociągach, autobusach. Rozwiązania tego typu stosuje się już na świecie. Ta cecha – oraz odporność na korozję – sprawia, że ten metal jest materiałem, z którego wytwarza się aparaturę dla przemysłu chemicznego i spożywczego, taką jak: chłodnice, aparaty chemiczne, destylacyjne, kolumny rektyfikacyjne.

Miedź od dawna jest również używana jako biostatyczna powierzchnia na pokryciach statków, chroniąca przed skorupiakami i omułkami. Pierwotnie stosowano ją w czystej postaci, obecnie wyparł ją metal Muntza, będący formą mosiądzu o składzie 60 proc. miedzi i 40 proc. cynku.

Spod ziemi i recyklingu

Skoro zapotrzebowanie na miedź będzie cały czas rosnąć, a ludzkość wynajduje dla tego metalu coraz to nowe zastosowania, nasuwa się pytanie, czy miedzi nie zabraknie? Na szczęście nic na to nie wskazuje. Z dwóch powodów. Po pierwsze, rozpoznane złoża miedzi są dość obfite – International Copper Study Group szacuje je na 2,1 mld ton. Na całym globie znanych jest ponad tysiąc złóż rud tego surowca, z których eksploatowanych jest ok. 400. Miedź stanowi 16 proc. ogólnej wartości wszystkich metali wydobywanych na świecie. Dobre perspektywy na rynku miedzi warunkuje dziś duże zapotrzebowanie Chin, które wchłaniają około połowy globalnej produkcji tego metalu innych krajów azjatyckich.

Drugim powodem, dla którego możemy być spokojni o zaopatrzenie gospodarki w ten metal, jest możliwość jego powtórnego wykorzystania. Miedź jest jednym z najczęściej powtórnie przetwarzanych surowców. Można ją bowiem w 100 proc. poddawać recyklingowi bez najmniejszej straty jakości. To dlatego miedź jest trzecim po żelazie i aluminium najczęściej odzyskiwanym metalem. Szacuje się, że w użyciu jest 80 proc. kiedykolwiek wydobytej miedzi.

Miedź z odzysku stanowi grubo ponad jedną trzecią wykorzystywanego surowca, a tendencja jest zdecydowanie wzrostowa. Co równie istotne – także z ekonomicznego punktu widzenia – recykling miedzi nie wymaga żadnych skomplikowanych technologii i jest prostszy niż jej pierwotna produkcja.

Polska jest liczącym się graczem na tym rynku. W 2018 r. produkcja miedzi płatnej w KGHM kształtowała się na poziomie 634 tys. ton. To 3 proc. mniej niż w roku 2017, jednak więcej od założonego planu. Ten rok zapowiada się jeszcze lepiej – po trzech kwartałach produkcja miedzi była o prawie 14 proc. większa niż w tym samym okresie 2018 r.

Dziś analitycy finansowi straszą spowolnieniem globalnej gospodarki, które z pewnością odbiłoby się na cenach surowców. Rzeczywiście, w ostatnim okresie ceny miedzi notowały niski poziom, poniżej 6 tys. dol. za tonę, jednak wiele wskazuje na to, że w perspektywie kolejnych miesięcy ta sytuacja może ulec zmianie. Analitycy są zgodni, że w ciągu dziesięciu lat popyt na miedź będzie znacznie większy od podaży. Mówi się nawet o przewadze popytu nad podażą rzędu 30–40 proc.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę „miedziochłonne” megatrendy, to dojdziemy do wniosku, że miedź w najbliższych dekadach może stać jednym z bardziej pożądanych metali. I tak jak nam towarzyszy od tysięcy lat, nie zapowiada się, aby w dającej się przewidzieć przyszłości miała nam się znudzić. Innymi słowy – nadejdzie spowolnienie, jedno, drugie, może nawet kryzys i recesja, a bez miedzi ludzkość nie będzie mogła się obyć.

ADS

PARTNER