Aplikacja TikTok została stworzona przez chińskie przedsiębiorstwo ByteDance (Bejing ByteDance Technology Co Ltd) w roku 2016. Już w 2017 TikTok połączył się z inną aplikacją, popularną głównie w USA i Europie – Musical.ly. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez firmę Sensor Tower, TikTok pobrano już 1,5 miliarda razy. Jest trzecią najczęściej pobieraną aplikacją (nie licząc tych służących do gier). Wyprzedza najpopularniejsze portale, Instagram i Facebook.

Na TikToku nastolatkowie prezentują krótkie filmy, animacje czy muzykę. Jednak nie wszystkie treści są tam mile widziane. W szczególności takie, które mogłyby kłaść się cieniem na działaniach chińskich władz. Próżno szukać tam materiałów ukazujących protesty w Hongkongu czy jakiejkolwiek tematyki, która mogłaby godzić we wrażliwość „towarzyszy z Pekinu”.

>>> Czytaj też: Będzie możliwość składania odwołań na Twitterze? Resort cyfryzacji prowadzi rozmowy

Jak wykiwać system

Feroza Aziz, która prowadzi tutoriale o makijażu, przemyciła w swoich trzech filmikach treści, które nie mogły spodobać się w Chinach. Pod pozorem udzielania kosmetycznych porad, siedemnastolatka zaapelowała do swych odbiorców, by uważnie przyjrzeli się tragedii muzułmańskich Ujgurów w Chinach. Porównała los zgotowany muzułmańskiej mniejszości do Holocaustu. Pierwszy z filmów został obejrzany aż 1.5 miliona razy. Kopie, wrzucone przez innych użytkowników aplikacji na Twittera, zainteresowały kolejne 5 milionów internautów. Ostatecznie film został „zdjęty”, a konto nastolatki zablokowane przez administratorów TikToka. Co prawda, po godzinie konto Aziz odblokowano, a szefostwo firmy przeprosiło za „ludzki błąd w moderacji”, jednak oskarżenia o cenzurę i polityczną kontrolę nad aplikacją pozostały.

Reklama

Azjatyckie zagrożenia

Olbrzymia popularność aplikacji budzi na zachodzie uzasadniony niepokój, związany z politycznymi koneksjami chińskich właścicieli TikToka.

Amerykański senator Marco Rubio oskarżył szefów aplikacji o cenzurowanie treści dotyczących chińskiej polityki względem Tajwanu lub gorącego w ostatnim czasie tematu protestów w Hongkongu. Zażądał, by dokładnie przyjrzeć się przejęciu Musical.ly przez TikToka i dodał: „Istnieje coraz więcej dowodów na to, że kierowana na rynki zachodnie, w tym amerykański, platforma, cenzuruje treści zgodnie ze wskazówkami komunistycznego rządu Chin.”

Rubio nie jest w swoich obawach osamotniony. W listopadzie grupa amerykańskich senatorów zaapelowała o wszczęcie rządowego śledztwa w sprawie działań ByteDance. Zarządzający TikTokiem zostali wezwani do złożenia zeznań w Kongresie, by wyjaśnić zarzuty, jakoby firma była podporządkowana polityce rządu w Pekinie. Po niedawnej aferze związanej z oskarżeniem Huawei, chińskiego potentata na rynku telefonii komórkowej o szpiegostwo, atmosfera wokół działających na amerykańskim rynku firm chińskich stała się napięta. Wielu komentatorów obawia się, że aplikacja będzie wykorzystywana przez komunistyczny rząd do zbierania informacji o użytkownikach oraz że Chiny znajdą sposób na wykorzystanie wrażliwych informacji na temat użytkowników TikToka.

Amerykański Komitet ds. Inwestycji Zagranicznych USA (CFIUS) uważnie przygląda się umowie, na podstawie której w roku 2017 TikTok przejął amerykańską aplikację Musical.ly. W szczególności badane są kwestie polityki prywatności oraz przechowywania danych. W lutym bieżącego roku firma ByteDance została ukarana kwotą 5.7 miliona dolarów za nielegalne pozyskiwanie danych osobowych dzieci poniżej 13-go roku życia, co przeczy zasadom amerykańskiej ustawy o Ochronie Prywatności dzieci w Internecie.

Cenzura? Jaka cenzura?

TikTok stanowczo odrzuca oskarżenia o cenzurę. Firma twierdzi, że polityka dotycząca zamieszczania treści i ich moderowanie zarządzane są przez lokalny zespół, który jest niezależny, a chińskie władze nie naciskają na kontrolowanie tego, co pojawia się w sieci. Oczywiście, zawartość filmików jest kontrolowana pod względem występowania treści zakazanych (pornografia, terroryzm). Jednak byli członkowie amerykańskiego zespołu zajmującego się wyszukiwaniem tychże treści zakazanych, zostali poinformowani przez swoich chińskich kolegów, że powinni usuwać z TikToka materiały zawierające obrazy, które na zachodzie nie wzbudziłyby żadnych kontrowersji. Wśród nich wskazano np. pocałunki, „sugestywne ruchy taneczne” czy debaty polityczne.

By zadowolić Amerykanów, ByteDance zaczęła gwałtownie przenosić aplikację do USA. Centrum zarządzania danymi użytkowników ma zostać umieszczone w Dolinie Krzemowej, a utworzony w ramach firmy dział ma nadzorować proces przechowywania danych i ich bezpieczeństwo. Wszystko po to, aby uspokoić Amerykanów i zapewnić ich o transparentności biznesu.

>>> Czytaj też: Jak się odcina kraj od internetu [OPINIA]

Autor: Tomasz Dzbeński