Po sobotniej debacie przedwyborczej w PO między prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem a wicemarszałek Sejmu Małgorzatą Kidawą-Błońską ta ostatnia była pytana przez dziennikarzy, jak po debacie ocenia swoje szanse.

"Jeszcze cały tydzień kampanii, jeszcze wiele miejscowości i spotkań z moimi koleżankami i kolegami z Platformy Obywatelskiej, ale wydaje mi się, że ta dzisiejsza debata była ciekawa, dowiedzieliście się państwo o różnicach między nami" – mówiła Kidawa-Błońska.

Przyznała, że w wielu sprawach jako członkowie PO mają podobne zdanie. "Ale jesteśmy inni, mamy inne temperamenty i to nasi koleżanki i koledzy zadecydują, kto dla nich jest tym wymarzonym prezydentem" – powiedziała.

Reklama

Pytana, czy podziela opinię Jaśkowiaka, że Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, potwierdziła, że prezydent złamał konstytucję, więc ona ma nadzieję, że parlament kiedyś podejmie taką decyzję.

"Uważam, że każdy, kto łamie konstytucję, powinien ponieść taką odpowiedzialność, niezależnie z jakiej opcji będzie. To będzie sygnał dla polityków, że odpowiadamy za rzeczy, które robimy" – wyjaśniała.

Wicemarszałek Sejmu była dopytywana, czy jako prezydent będzie słuchać poleceń szefa partii. "Ci, co mnie znają, wiedzą, że jestem osobą bardzo samodzielną, współpracuję ze wszystkimi, ale mam własne zdanie i jeśli mam je zmienić, należy mnie do tego przekonać" – odpowiadała.

Pytana, czy Polska powiatowa jest gotowa na prezydenta kobietę przekonywała, że w tej Polsce "jest dużo ludzi, którzy chcą, żeby z nimi rozmawiać". "Mają poglądy bardzo otwarte i chcą nowego sposobu rozmawiania. Mam wrażenie, że te rozmowy ze mną, z kobietą, są dla nich łatwiejsze i łatwiej nawiązuję z nimi kontakt" – podkreślała.

Proszona o krótką odpowiedź, dlaczego byłaby lepszym prezydentem niż Jaśkowiak, Kidawa-Błońska powiedziała: "Polska potrzebuje prezydenta, który będzie potrafił rozmawiać z każdym, i który będzie mówił o nas jako całości. Bardziej będzie używał słowa my, a nie ja".

>>> Czytaj też: Jaśkowiak: Dudę trzeba postawić przed Trybunałem Stanu. Elektorat PiS to zrozumie