Ekonomiści dokładnie analizują więc sytuację i układają scenariusze określające skutki wyniku wyborów na Węgrzech na gospodarkę polską, węgierską i krajów Unii Europejskiej ogólnie. Autorem jednej z takich kompleksowych analiz, którą przedstawiamy w tym artykule jest Michał Jóźwiak – analityk Ebury,

Wybory na Węgrzech 2026: Tisza czy Fidesz

Przyglądając się niezależnym badaniom sondażowym czy też spoglądając na zakłady na portalu predykcyjnym Polymarket, trudno nie zauważyć, że zwycięstwo opozycji nie jest już scenariuszem życzeniowym, a bazowym. - taką konkluzją zaczyna swoją analizę Michał Jóźwiak. Rząd może samodzielnie za nieco ponad tydzień utworzyć partia, która dwa lata temu nie istniała w politycznym mainstreamie – podobnie zresztą jak jej lider, Peter Magyar, którego nazwisko na język polski tłumaczy się Węgier .

Co oznacza zwycięstwo Tiszy? To spełnienie postulatów UE czyli powrót do praworządności i walki z korupcją: lider opozycji Magyar zapowiada rozliczenie zbudowanego przez Fidesz oligarchicznego Narodowego Systemu Współdziałania (NER), przystąpienie do Prokuratury Europejskiej (EPPO) oraz pełną transparentność wydawania funduszy publicznych. Ze swej strony lider Tiszy zapowiada jeszcze w ramach resetu z UE zakończenie polityki wet oraz przygotowanie kraju do potencjalnego przyjęcia euro. Magyar obiecuje natychmiastowe odblokowanie unijnych funduszy. Mimo że część środków została bezpowrotnie utracona, 8,4 mld EUR z Funduszu Spójności i 9,5 mld EUR z RRF pozostają zamrożone. Ponadto kraj czeka na zatwierdzenie planu niskooprocentowanej pożyczki w ramach programu SAFE (17,4 mld EUR), wylicza analityk Ebury.

W związku z badaniami dającymi Tiszy nawet 30 punktową przewagę nad Fideszem, większość ekspertów za bazowy przyjmuje scenariusz, w którym Tisza zdobywa przewagę i zdobywa w wyborach pierwsze miejsce. Choć jak wszystko wskazuje, w tym szczególnie węgierskie media, że Wiktor Orban i Fidesz będą walczyć o władzę do końca, używając wszelkich dostępnych środków. Wedle prognoz autorstwa Michała Jóźwiaka, analityka Ebury, można założyć następujące gospodarcze i walutowe skutki dla scenariuszy wyborczych:

Scenariusz 1: Większość konstytucyjna Tiszy (>⅔ mandatów)

➢ Prawdopodobieństwo: ~10%

➢ Forint: znaczne umocnienie (+4–6%)

Zdobycie co najmniej 133 z 200 mandatów dawałoby Tiszy możliwość szybkiego rozwiązania problemów z Unią Europejską oraz szansę na przeprowadzenie niezbędnych zmian systemowych i reform gospodarczych. Kluczowa dla inwestorów byłaby wizja prędkiego odblokowania środków zamrożonych przez UE (blisko 18 mld EUR), co mogłoby stanowić istotny bodziec wzrostowy dla węgierskiej gospodarki. Lepszy od oczekiwań wynik Tiszy powinien oznaczać istotne umocnienie forinta, znaczne wzrosty na węgierskim rynku akcji oraz spadek rentowności węgierskich obligacji skarbowych.

Scenariusz 2: Samodzielne rządy Tiszy bez większości konstytucyjnej

➢ Prawdopodobieństwo: ~65%

➢ Forint: umocnienie (+2–4%)

Większa przewidywalność działań, stopniowa realizacja reform praworządnościowych i zmniejszenie ryzyka związanego z inwestycjami kraju powinny istotnie poprawić sentyment inwestorów względem węgierskiego rynku. Choć jesteśmy zdania, że zwycięstwo Tiszy jest już po części wycenione przez inwestorów (uznajemy to za jeden z czynników stojących za tak pokaźną aprecjacją waluty w 2025 r.), forint powinien w takim scenariuszu doświadczyć zauważalnego umocnienia. Podobnie jak w scenariuszu 1, widzimy przestrzeń na zyski na węgierskim rynku akcji oraz spadek rentowności węgierskich obligacji. Skala tych zmian byłaby mniejsza, ale wciąż bardzo istotna.

Scenariusz 3: Utworzenie samodzielnego rządu przez Fidesz

➢ Prawdopodobieństwo: ~15%

➢ Forint: znaczne osłabienie (-3–6%)

Oczekujemy, że taki przebieg wydarzeń doprowadziłby do oddania przez forinta części odnotowanych w 2025 r. zysków. Jako że nie jest to obecnie scenariusz, który uznajemy za wysoce prawdopodobny, skala zmian mogłaby być znaczna. Podobny ruch obserwowalibyśmy najpewniej na węgierskiej giełdzie. Pogrzebanie szans na spadek ryzyka instytucjonalnego doprowadziłby także najpewniej do wzrostu rentowności krajowych obligacji.

Scenariusz 4: Utworzenie koalicyjnego rządu przez Fidesz oraz Mi Hazank

➢ Prawdopodobieństwo: ~10%

➢ Forint: znaczne osłabienie (-4–7%)

Prawdopodobna jeszcze większa izolacja Węgier na arenie europejskiej byłaby postrzegana przez rynki bardzo negatywnie. Skala osłabienia forinta byłaby najpewniej znaczna, na co złożyłyby się charakterystyczna wysoka wrażliwość waluty na wzrost ryzyka oraz częściowe wycenianie przez rynki zwycięstwa Tiszy na przestrzeni ostatnich miesięcy (skalę zmienności, na jaką narażona jest węgierska waluta w obliczu pogorszenia sentymentu, widzieliśmy na początku marca po wybuchu wojny w Iranie). Znaczne spadki cen obserwowalibyśmy także na węgierskim rynku akcji i obligacji.

Scenariusze powyborcze: znaczenie polityczne i gospodarcze

Michał Jóźwiak – analityk Ebury, autor tych scenariuszy komentuje je w sposób następujący:
Najbardziej pesymistycznym, a też najmniej prawdopodobnym jest scenariusz czwarty. Koalicja Fidesz z Mi Hazank, partią skrajnie prawicową i stworzenie rządu oznaczałoby obranie przez Węgry jeszcze bardziej radykalnej ścieżki na płaszczyźnie migracyjnej oraz eskalację retoryki antyunijnej i antyukraińskiej. Dalsza blokada środków z UE wydaje się przy takim scenariuszu w zasadzie pewna.
Niepewność polityczna mogłaby wzrosnąć jeszcze silniej względem obecnego status quo. Gdyby zaś spełnił się trzeci scenariusz, czyli samodzielne rządy Fidesz, bez większości (szczególnie konstytucyjnej) oznaczałby kontynuację dotychczasowego modelu Narodowego Systemu Współdziałania, tj. absolutną koncentrację władzy w rękach Fideszu. Podwyższone pozostałyby ryzyka polityczne i instytucjonalne. Bardzo prawdopodobne byłoby mrożenie środków przez UE nawet przez kolejne cztery lata. Relacje na linii Budapeszt–Bruksela pozostałyby zaognione.

Optymistyczne dla opozycyjnej Tiszy warianty pierwszy i drugi, zakładają, że albo zdobywa większość konstytucyjną, czyli 133 mandaty na 200 albo zwykłą większość.
W opcji pierwszej Tisza sprawnie i w krótkim terminie mogłaby wprowadzić program naprawczy dla Węgier. Przywrócić niezależność instytucji m.in. zmiany zapisów konstytucji bez zgody Fideszu i skrajnych nacjonalistów z Mi Hazank.

Uchwalić i zmiany „ustaw kardynalnych”, tj. dotyczących m.in. prawa wyborczego, statusu mediów publicznych, kompetencji sądów czy niektórych kwestii podatkowych i budżetowych. Ta pierwsza kwestia jest szczególnie istotna, ponieważ obecna ordynacja umożliwia nietransparentne głosowanie listowne oraz głosowanie poza swoim miejscem zamieszkania, bez praktycznej kontroli niezależnych organów.
Zmiany kardynalne dotyczyły by także dokonania wyboru niezależnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, prezesa Sądu Najwyższego, prokuratora generalnego czy prezesa MNB (bank centralny), nie związanych osobiście z Orbanem i oligarchicznym systemem stworzonym przez Fidesz. Zaś w drugiej opcji ,,wariant Polski”, gdy partia nie mogłaby przeprowadzać samodzielnie reform „ustaw kardynalnych” samodzielnie i w krótkim czasie.
Odblokowanie funduszy z UE mogłoby nieco się przeciągnąć, niewątpliwie obserwowalibyśmy jednak znaczną poprawę relacji na linii Budapeszt–Bruksela oraz wsparcie dla Ukrainy i koniec reprezentowania interesów Rosji w UE, konkluduje Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Wyniki wyborów, które źle wpłyną na gospodarkę

W wariantach trzy i cztery, gdy zwycięża Fidesz sytuacja gospodarcza Węgier uległa by pogorszeniu. Prawdopodobna jest jeszcze większa izolacja Węgier na arenie europejskiej, postrzegana przez rynki bardzo negatywnie.
Skala osłabienia forinta byłaby najpewniej znaczna, na co złożyłyby się charakterystyczna wysoka wrażliwość waluty na wzrost ryzyka oraz częściowe wycenianie przez rynki zwycięstwa Tiszy na przestrzeni ostatnich miesięcy (skalę zmienności, na jaką narażona jest węgierska waluta w obliczu pogorszenia sentymentu, widzieliśmy na początku marca po wybuchu wojny w Iranie). Znaczne spadki cen obserwowalibyśmy także na węgierskim rynku akcji i obligacji.
Dla inwestorów był by to sygnał negatywny, którego skutki rozciągnęłyby się na państwa regionu Europy Centralnej, który w odczuciu inwestorów jest jednym rynkiem podsumowuje swoją analizę Michał Jóźwiak – analityk Ebury.