Dotychczas to właśnie Norwegia dzierżyła palmę pierwszeństwa w elektryfikacji transportu, co rok notując najwyższą sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie. Ale w tym roku to Niemcy kupili najwięcej elektryków.

Jak wynika ze statystyk opublikowanych przez agencje transportowe w obu krajach, do listopada w Niemczech zarejestrowano 57 533 nowych samochodów elektrycznych, podczas gdy w tym samym czasie w Norwegii wciągnięto do ewidencji 56 893 nowych elektryków.

Rosnąca liczba sprzedawanych aut elektrycznych pokazuje, że technologia ta staje się coraz bardziej popularna w tej części Europy, gdzie niemieccy producenci - Volkswagen, BMW i Daimler - przygotowują się do zwiększenia sprzedaży samochodów z akumulatorami.

„Ofensywa elektrycznych modeli niemieckich producentów jest w pełnym rozkwicie”, powiedział w zeszłym tygodniu Bernhard Mattes, szef krajowego lobby samochodowego VDA. Jego zdaniem producenci znad Odry potroją ofertę swoich samochodów elektrycznych do 150 modeli do 2023 roku i zainwestują 50 miliardów euro do 2024 roku.

Norwegia była do tej pory pionierem w elektryfikacji transportu, dzięki hojnym zachętom rządowym. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że populacja Norwegii to tylko około 6,4 proc. populacji Niemiec, dalszy wzrost sprzedaży wydaje się być mocno ograniczony. 

W tym roku Norwegia i Niemcy były liderami sprzedaży samochodów elektrycznych. Norwegia dominowała przez większą część 2019 r., ale w ostatnich miesiącach sprzedaż w Niemczech nabrała tempa. Statystyki opublikowane w poniedziałek przez Norweską Federację Drogową OFV pokazują, że sprzedaż nowych samochodów na akumulatory w listopadzie spadła o 27 proc. do 3697 sztuk. W Niemczech liczba ta wzrosła o 9,1 proc. do 4651 aut, zgodnie z danymi Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego (KBA) z zeszłego tygodnia.

>>> Czytaj też: Chcesz sprzedawać auta elektryczne w Niemczech? To masz problem. Niemcy ich nie chcą

Jednak pomimo ostatnich wzrostów samochody elektryczne to nadal niewielka częścią ogólnej sprzedaży, a ekologizacja floty samochodowej w Niemczech wciąż jest odległa. Według danych European Automobile Manufacturers Association, w trzecim kwartale w całej Europie sprzedaż samochodów z napędem elektrycznym stanowiła zaledwie 3,1 proc. nowych rejestracji.

W przyszłym roku apetyt konsumentów na modele elektryczne zostanie poddany dalszym testom. Niemieccy producenci rozpoczną wprowadzanie modeli konkurencyjnych do najtańszego w ofercie Tesli Modelu 3. Model ID.3 Volkswagena trafi do sprzedaży już za niecałe 30 tys. euro. Dla porównania, najtańsza model VW Golfa w wersji spalinowej kosztuje 20 tys. euro, a Tesla Model 3 około 44 tys. euro.

Niemiecki rząd chce również, by w ramach pakietu klimatycznego wprowadzić na dużą skalę zachęty dla klientów kupujących samochody elektryczne. Ulgi będą obejmować także tańsze modele, co zdaniem Matthiasa Schmidta, niezależnego analityka motoryzacyjnego z Berlina, powinno wzmocnić popyt na bardziej przystępne modele.

Polska daleko w tyle

Choć w Polsce politycy dużo mówią o elektromobilności, to aut elektryczne sprzedają się słabo. Według danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar w pierwszym półroczu 2019 roku w Polsce zarejestrowano 945 zeroemisyjnych aut elektrycznych. A większość z nich trafiły do floty firm car sparingowych. Najpopularniejszym modelem w Polsce był BMW i3. Drugim najchętniej kupowanym autem był Nissan Leaf.

Teraz ta sytuacja może się zmienić. Dotychczas Polska, była jednym z niewielu unijnych państw, które nie dotowały zakupu przez osoby fizyczne osobowych samochodów elektrycznych. Teraz obywatele mają dostać dopłaty w wysokości 30 proc. ceny katalogowej auta, nie wyższej jednak niż 125 tys. zł.