Ustawa Wilczka była najbardziej wolnościową jak do tej pory ustawą gospodarczą [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
14 grudnia 2019, 10:00
Polska, Warszawa, flaga Polski
„Prywatyzacja odgórna” prowadzona przez rządy likwidowała miejsca pracy. To, że bezrobotni Polacy nie wyszli wówczas masowo na ulice jak np. w Rumunii, to zasługa drobnych przedsiębiorców/ShutterStock
„Prywatyzacja odgórna” prowadzona przez rządy likwidowała miejsca pracy. To, że bezrobotni Polacy nie wyszli wówczas masowo na ulice jak np. w Rumunii, to zasługa drobnych przedsiębiorców

Cóż, rzeczywista zmiana systemu gospodarczego na rynkowy dokonała się sporo przed 4 czerwca 1989 r. Późniejsze zmiany to tylko przypisy.

W 1988 r. z powodu krachu ekonomiki socjalistycznej powstała najbardziej wolnościowa jak do tej pory ustawa gospodarcza, czyli ustawa Wilczka. Była konsekwencją kroków podjętych już wcześniej.

W 1981 r. przeciętny obywatel chcący rozpocząć działalność gospodarczą musiał otrzymać zgodę wydziału handlu i usług urzędu dzielnicowego i akceptację Cechu Rzemiosł Różnych, jakoś tak to się nazywało. Trzeba było mieć „pozwolenie na pracę”. Rozpocząłem w najgorszym możliwym momencie, trzy miesiące przed wprowadzeniem stanu wojennego. Odkupiłem od rodziny narzeczonej mały warsztat rzemieślniczy i zacząłem produkcję kapci i trepów. Nie byłem przedsiębiorcą, a prywaciarzem i marginesem społecznym – jak przedstawiała nas ówczesna propaganda.

W latach 80. nie mogłem przypuszczać, że najpierw będę rzemieślnikiem, potem przedsiębiorcą zarządzającym wraz ze wspólnikiem dużym biznesem produkującym okna, że do 1989 r. wybuduję dwie hale produkcyjne po 2,3 tys. mkw. W dużej mierze stało się tak właśnie dzięki wolności gospodarczej, którą dała mi ustawa Mieczysława Wilczka.

4396795-u74750-andrzej-20sadowski-fot-20materialy-20prasowe-20-p.jpg
Andrzej Sadowski prezydent Centrum im. Adama Smitha - fot. mat. prasowe

Pierwszym rozszczelnieniem socjalistycznego systemu gospodarczego były firmy polonijne, ale dopiero ustawa Wilczka wywołała w Polsce kontrrewolucję straganów. I to ona – jak to nazywaliśmy z prof. Janem Winieckim – uruchomiła „prywatyzację oddolną”. Jej efektem było ok. 6 mln nowych miejsc pracy. A „prywatyzacja odgórna” prowadzona przez kolejne rządy likwidowała miejsca pracy w postsocjalistycznych przedsiębiorstwach. To, że bezrobotni Polacy nie wyszli wówczas masowo na ulice jak np. w Rumunii, to zasługa drobnych przedsiębiorców. Dali pracę zwalnianym i tym samym nie doszło w Polsce do rewolty.


4396782-u74777-laskowski-fot-20mat-20prasowe-p.jpg
Andrzej Laskowski przedsiębiorca, ekspert Centrum im. Adama Smitha - fot. mat. prasowe

Dzięki Wilczkowi mogliśmy ze wspólnikiem zająć się swobodnie produkcją okien. Nasza fabryka była najnowocześniejsza w Europie i bez problemu eksportowaliśmy nasze wyroby, bo w niczym nie ustępowały towarom zachodnim. Jakość, cena, terminowość – tego nie załatwi panu żadna ekipa rządząca. A państwowe centrale handlu zagranicznego? Nawet jeśli chciały coś eksportować, to już nie było czego wywozić. System upadał.

Cały wywiad z Andrzejem Laskowskim i Andrzejem Sadowskim przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj