Arak przypomniał, że Ministerstwo Rozwoju pracuje obecnie na pakietem proinwestycyjnym, który na wprowadzić m.in. ulgi podatkowe dla przedsiębiorców, którzy zainwestują w automatyzację i robotyzację. Inną zachętą ma być tzw. przyśpieszona amortyzacja pozwalająca odliczyć od podatku poniesione koszty inwestycji już w roku zakupu. Podkreślił, że takie wsparcie jest bardzo potrzebne, by przestawić polską gospodarkę na inne tory, zwiększyć jej konkurencyjność.

Powołując się na analizy przygotowane przez ekspertów PIE, wskazał, że Polska jest obecnie w ogonie państw, jeśli chodzi o zastosowanie nowoczesnych maszyn i urządzeń, zwłaszcza w małych i średnich firmach. Świadczy o tym m.in. wskaźnik robotyzacji, z którego wynika, że w naszym kraju na 10 tys. pracowników przypadają zaledwie 42 roboty, podczas gdy w Niemczech jest to 328 robotów, w Szwecji 247, w Danii 240, natomiast we Włoszech 200. Zaznaczył, że zdecydowana większość tych robotów to inwestycje zagranicznych firm z branży motoryzacyjnej.

Przyznał, że jedną z przyczyn naszego zacofania technologicznego były niskie koszty pracy. "Przedsiębiorcom, zwłaszcza spoza dużych aglomeracji, gdzie podaż pracy była duża, nie opłacało się kupować nowoczesnych maszyn. Ich model biznesowy był oparty o zwiększanie zatrudnienia, które było relatywnie tańsze" - wyjaśnił. Zaznaczył jednak, że wzrost kosztów pracy, spowodowany m.in. podwyżkami płacy minimalnej a także koniecznością podnoszenia wynagrodzeń ze względu na brak rąk do pracy, sprawi, że firmy, "które nie przestawią się na nowe tory, nie zainwestują w automatyzację, przestaną być konkurencyjne, zaczną znikać z rynku". Dodał, że konsekwencją dla polskiej gospodarki będzie spowolnienie wzrostu PKB.

Reklama

Żeby temu zapobiec - jak wskazał - "musimy zaimplementować to, co np. Niemcy czy Duńczycy wprowadzili do swoich biznesów na początku XXI wieku". Zaznaczył, że celem wprowadzenia pakietu proinwestycyjnego, jest nie tylko wsparcie innowacyjnych technologii, cyfryzacji czy budowa sztucznej inteligencji, ale też pomoc przedsiębiorcom z sektora MŚP w zakupie "trochę bardziej zaawansowanych robotów przemysłowych, których nie mają".

"Wprowadzenie pakietu pomoże zwiększyć szanse na utrzymanie w Polsce 3-4 proc. wzrostu PKB średniorocznie przez kolejne 10 lat" - podkreślił.

Przyznał, że przygotowywane przez rząd przedsięwzięcia będą wiązały się z uszczupleniem przychodów budżetu państwa o ok. 3 mld zł rocznie przez trzy kolejne lata. Zaznaczył jednak, że kontynuacja działań uszczelniających system ściągania podatku VAT i CIT, częściowo zrekompensuje ten ubytek. Podkreślił, że pierwsze korzyści jakie odniosą przedsiębiorcy a w konsekwencji gospodarka, będą widocznie już pół roku po wejściu pakietu w życie.

Przykładem na to, że tak się stanie może być Estonia, która jako pierwszy kraj w Europie zdecydowała się zwolnić z płacenia podatków firmy, które reinwestują zyski (tzw. estoński CIT, którego wprowadzenie zapowiedział już rząd polski - PAP). Efektem - jak zaznaczył dyrektor PIE - był wzrost inwestycji krajowych a także duży napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Dodał, że podobne rozwiązania wprowadzono też w Gruzji, na Łotwie i częściowo w Niemczech.

Jak wynika z opracowań PIE różnego rodzaju mechanizmy zwiększające robotyzację firm wprowadziły m. in. Włochy, Francja, a najbardziej rozwinięte narzędzia wsparcia automatycznej produkcji są w Tajlandii, Singapurze, Malezji i Kolei Południowej.

Arak zaznaczył, że zwiększenie automatyzacji czy robotyzacji, jak wskazuje doświadczenie bardziej rozwiniętych technologicznie krajów, Polsce nie grozi tzw. bezrobocie technologiczne przez co najmniej 10 lat. Dodał, że wyjątkiem może być branża bankowa, gdzie już obecnie, że względu na rozwój technologii mobilnych, zmniejsza się liczba tradycyjnych placówek i miejsc pracy.

Zapytany o sektory, które najszybciej mogą przejść transformację automatyzacyjną, Arak wskazał m.in na handel, przemysł i logistykę, gdzie np. przeładunek, sortowanie czy magazynowanie już dziś w sposób znaczący wykonują maszyny. Dodał, że chodzi przede wszystkim o niskopłatne prace, w których deficyt rąk do pracy jest największy. (PAP)pracy jest największy.

>>> Czytaj też: Bogata Północ będzie musiała wykarmić biedne Południe. Polska może mieć w tym swój udział