Świetny początek roku palladu blednie w porównaniu ze wzrostem jego mniej znanego, ale znacznie droższego metalu szlachetnego – rodu.

Rod – jeden z najrzadszych metali szlachetnych, stosowany głównie w katalizatorach – jest obecnie pięciokrotnie droższy od złota. W samym styczniu jego wartość wzrosła o 31 proc., osiągając najwyższy poziom od 2008 roku. Coraz bardziej rygorystyczne przepisy dotyczące emisji spalin napędziły jego wzrost. Inwestorzy spodziewają się, że ceny rodu osiągną rekordową wartość. To wszystko przez zwiększony popyt na rynku motoryzacyjnym.

Podobnie jak pallad, rod wydobywany jest jako produkt uboczny rudy platyny i niklu. Jako że rod wykorzystywany jest w znacznie mniejszej skali, podatny jest na duże wahania cen. „Popyt i ceny rodu są szalenie zmienne” – mówi cytowany przez redakcję Bloomberg Anton Berlin, szef analizy i rozwoju rynku w Rosji MMC Norilsk Nickel PJSC, koncernu wydobywającego około 10 proc. zasobów rodu.

Cena rodu w poniedziałek 6 stycznia wyniosła 7925 dolarów za uncję, by w środę osiągnąć poziom 8200 dolarów. W następnych dniach rynek nieco się uspokoił, jednak wciąż możliwe jest, że rod wkrótce pobije rekord wartości 10100 dolarów z 2008 roku. Jednak wysoka cena metalu dziesięć lat temu skłoniła producentów katalizatorów do przejścia na platynę i pallad, które są również wykorzystywane w oczyszczaniu emisji.

Jak pisze Bloomberg, znacznie trudniej inwestować w rod niż w inne metale szlachetne. Rod nie jest przedmiotem handlu na giełdach, rynek sztabek lub monet jest niewielki w porównaniu ze złotem lub srebrem, a większość transakcji odbywa się między dostawcami a użytkownikami przemysłowymi. Globalna produkcja rodu to niewiele więcej niż 1/10 produkcji platyny lub palladu. Wyższe ceny rodu to dobra wiadomość dla producentów z RPA, którzy stanowią ponad 80 proc. światowej produkcji.

>>> Czytaj też: Biznesowi giganci mają nową żyłę złota. Dane generowane przez samochody