Gdy latem zeszłego roku wybuchały pożary lasów w Australii, księgarze przygotowywali premierę pana książki „Fewer, Richer, Greener”. Stawia w niej pan tezę, że jako ludzkość mamy więcej powodów do optymizmu niż pesymizmu.

I to jest prawda.

W kwestiach środowiska także?

Oczywiście.

A te pożary?

Pożary w Australii, ale także niedawne pożary lasów w Kalifornii, to w dużej mierze efekt złej gospodarki leśnej. Przykładowo – nie stworzono wystarczająco wielu pasów przeciwpożarowych, czyli odcinków wylesionych i pozbawionych elementów, które mógłby zająć ogień. Takie pasy zapobiegają rozprzestrzenianiu się pożarów oraz spowalniają je, dając służbom gaśniczym czas na reakcję. Nie pozwalano też naturze na własną gospodarkę leśną.

Co to znaczy?

Szybko gaszono małe, naturalne pożary, zamiast pozwalać im dogasać w kontrolowany sposób. W ten sposób kumulował się łatwopalny materiał biologiczny. Innymi słowy, kumulowały się ryzyka. Rezultat jest taki, że w sprzyjających warunkach, np. w wyjątkowo ciepłym i suchym okresie, nawet jedna zapałka może doprowadzić do spalenia całej puszczy.

>>> Czytaj też: Australia w ogniu, gospodarka w opałach. To nie koniec problemów 

Skąd się wzięły te zaniedbania?

Tego akurat tematu nie zgłębiłem na tyle, by się wypowiedzieć.

„Wyjątkowo ciepły i suchy okres” to chyba coś, czego będziemy w związku ze zmianami klimatycznymi częściej doświadczać.

Możliwe.

Zatem pożary to nie tylko wina pecha i zwykłych błędów.

Nie, ale gdyby mądrze zarządzano lasami, nawet globalne ocieplenie miałoby na nie mniej destrukcyjny wpływ.

A może globalnego ocieplenia w ogóle mogłoby nie być?

Jak to?

Gdyby nie było kapitalizmu. Czy to nie on jako system bazujący na nieustannym zwiększaniu produkcji i konsumpcji, czyli nieograniczonych potrzebach energetycznych, jest koniec końców winny zmianom klimatycznym, a w konsekwencji pożarom?

Zwiększona emisja CO2 jest na pewno częściowo skutkiem rozwoju gospodarczego. Ale czy to znaczy, że kapitalizm jest „winny”? Są ludzie, którzy za wszystko, co złe, obwiniają ten system. Jest zimno? Kapitalizm. Gorąco? Kapitalizm. Sucho? Kapitalizm. Wilgotno? Kapitalizm. Ludzie chorują i umierają? Kapitalizm. Ktoś wynajduje na te choroby lekarstwa, ludzi przybywa, mamy przeludnienie? Kapitalizm. Nie idźmy tą drogą. Ważmy „za” i „przeciw”.

Cały wywiad z Laurence'em B. Siegelem przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP