Kilkuprocentowy wzrost cen? To nie jest zło z definicji [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 stycznia 2020, 13:01
Zakupy w superrmarkecie
Kilkuprocentowy wzrost cen nie jest niczym niezwykłym/ShutterStock
Nawet jeśli w tym kwartale inflacja przebije 4 proc., a w całym roku osiągnie poziom 3,5 proc., nie powinien to być powód do niepokoju. Przy tak niskim bezrobociu i wysokim wzroście PKB i płac kilkuprocentowy wzrost cen nie jest niczym niezwykłym

W grudniu 2019 r.wzrosły o 3,4 proc. – był to najwyższy odczyt inflacji od 2012 r. Przewyższał także przewidywania ekonomistów, którzy twierdzili, że tak wysoki wzrost cen zanotujemy dopiero w styczniu, co miało mieć związek m.in. z podwyżką płacy minimalnej do 2,6 tys. zł brutto.

Od lat inflacja ma u nas bardzo złą prasę. Cóż, w debacie publicznej wciąż dominuje szkoła ekonomiczna, według której najbardziej pożądany jest jej minimalny wzrost. Tak, gdybyśmy byli społeczeństwem rentierów, niechęć do inflacji byłaby zrozumiała. Jednak w kraju, w którym zdecydowana większość społeczeństwa żyje z bieżących dochodów z pracy, często mieszkając w mieszkaniach obciążonych hipotekami, takie demonizowanie wzrostu cen musi zastanawiać.

>>> Czytaj też: Polska liderem wzrostu cen. Pod względem inflacji zostawiliśmy Unię w tyle

Przede wszystkim zadziwiające jest to, że wzrosty cen są u nas uznawane za sygnał, że z gospodarką dzieje się coś niedobrego. Kilkuprocentowa inflacja, a z taką mamy właśnie do czynienia, najczęściej jest dowodem na coś przeciwnego: towarzyszy ona rosnącym płacom i dobrej koniunkturze. Pensje mają wpływ na inflację, bo są częścią kosztów pracy – przy rosnących wynagrodzeniach pracodawcy muszą podnosić ceny, jeśli chcą utrzymać marże na stałym poziomie. Ale choć pensje – zwiększające się – są istotną częścią kosztów pracy, to jednak ceny nie rosną równe szybko – gdyby tak było, to jakikolwiek wzrost realnych dochodów byłby niemożliwy. A więc per saldo pracownicy – a tych jest zdecydowana większość – wychodzą na swoje. Pracodawcy mogą za to cieszyć się rosnącym popytem, co zresztą wykorzystują do podwyższania cen.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj