Rosja: Kreml nie komentuje decyzji sądu w Hadze ws. koncernu Jukos

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 lutego 2020, 15:32
Kreml nie komentuje na razie decyzji sądu apelacyjnego w Hadze, dotyczącej odszkodowań dla udziałowców koncernu Jukos - powiedział we wtorek Dmitrij Pieskow, rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina. Nie ma na razie danych na ten temat - wyjaśnił.

"Są to nowe informacje, na razie nimi nie dysponuję, dlatego nie mogę ich skomentować" - powiedział przedstawiciel Kremla podczas codziennego briefingu dla prasy. Wcześniej we wtorek media podały informację o wyroku, a ministerstwo sprawiedliwości Rosji zapowiedziało już apelację.

Sąd Apelacyjny w Hadze uchylił wyrok sądu okręgowego w tym mieście, który w 2016 roku orzekł, że Rosja nie musi wykonywać wcześniejszego wyroku Stałego Trybunału Arbitrażowego. Ten nakazał jej wypłacenie 50 mld dolarów odszkodowania byłym udziałowcom Jukosu.

Ministerstwo sprawiedliwości Rosji ogłosiło, że od tej najnowszej decyzji odwoła się do holenderskiego Sądu Najwyższego. Resort oświadczył w komunikacie, że Rosja nadal stoi na stanowisku, iż byli akcjonariusze Jukosu nie byli sumiennymi inwestorami, a kontrolę nad aktywami przejęli między innymi dzięki łapówkom.

Rosyjski parlamentarzysta, wiceszef komisji ds. ustawodawstwa Michaił Jemeljanow powiedział, że Rosja nie powinna wykonywać decyzji sądu w Hadze, która - jak ocenił - ma charakter polityczny.

W 2014 roku Stały Trybunał Arbitrażowy w Hadze orzekł, że władze rosyjskie nielegalnie przejęły kontrolę nad Jukosem, nakładając na niego nadmierne obciążenia podatkowe. Doprowadziło to w 2006 roku do bankructwa spółki, której aktywa zostały przejęte przez państwowy koncern Rosnieft. Wydarzenia te łączono z krytyczną wobec Kremla postawą Michaiła Chodorkowskiego - byłego prezesa Jukosu.

Decyzja arbitrażu została podważona przez sąd okręgowy w Hadze, który w kwietniu 2016 roku uznał, że Stały Trybunał Arbitrażowy nie miał prawa wydawać wyroków w tej sprawie, ponieważ spór rozstrzygany był na podstawie przepisów Traktatu Karty Energetycznej, który Rosja podpisała, ale go nie ratyfikowała.

Sąd apelacyjny zdecydował jednak we wtorek, że wyrok z 2016 "był niepoprawny", co oznacza, że orzeczenie arbitrażu znów obowiązuje.

Chodorkowski nie należy do grona akcjonariuszy, którzy składali pozew przeciwko Rosji.

W 2005 roku Chodorkowski został skazany na 10 lat i 10 miesięcy łagru za domniemane przestępstwa gospodarcze, w tym pranie brudnych pieniędzy, gdy popadł w konflikt z prezydentem Władimirem Putinem, oskarżył jego otoczenie o korupcję i zaczął finansowo wspierać partie opozycyjne. Koncern Chodorkowskiego, wart niegdyś 40 mld dolarów, został znacjonalizowany, a większość aktywów przekazano Rosnieftowi, firmie kierowanej przez Igora Sieczyna, jednego z najbliższych współpracowników Putina. Chodorkowski nigdy nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i twierdził, że aresztowanie i proces były karą za jego ambicje polityczne. Został ułaskawiony przez Putina w 2013 roku i od tego czasu mieszka poza Rosją.

Z Moskwy Anna Wróbel (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj