Start „komorniczego allegro”

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
9 marca 2020, 20:35
Coraz mniej spraw, coraz mniej pięniedzy
Coraz mniej spraw, coraz mniej pięniedzy/Dziennik Gazeta Prawna
Wskaźniki licytacji ruchomości szorują po dnie. Uruchomienie portalu do e-licytacji jest szansą dla wierzycieli na odzyskanie pieniędzy, a dla dłużników na szybsze pozbycie się z karku komornika

Po trzech latach od wejścia w życie przepisów o elektronicznej licytacji ruchomości Krajowa Rada Komornicza wreszcie uruchomiła portal do ich przeprowadzania. Każdy zainteresowany kupnem samochodu, elektroniki, mebli czy innych ruchomości w niższych cenach może się zarejestrować na stronie www.e-licytacje.komornik.pl. Przede wszystkim jednak o sprzedaż w drodze licytacji elektronicznej muszą wystąpić sami wierzyciele, bo jest ona przeprowadzana nie z urzędu, ale na wniosek.

Pismo takie wierzyciel kieruje do komornika po dokonaniu przez niego zajęcia. Przy czym, zgodnie z art. 8792 k.p.c., jeśli ruchomość została zajęta na zaspokojenie kilku wierzytelności dochodzonych w różnych postępowaniach, wówczas o trybie sprzedaży decyduje wierzyciel, na którego wniosek nastąpiło pierwsze zajęcie.

Uruchomienie portalu jest szansą na reanimację tej formy odzyskiwania długów, która dziś jest coraz mniej popularna. Udział kwot uzyskiwanych z egzekucji ruchomości nigdy nie stanowił istotnej części wszystkich wyegzekwowanych sum. W najlepszym w ostatnim czasie roku – 2013 – uzyskane w ten sposób 108 mln zł stanowiło tylko 1,4 proc. wszystkich odzyskanych długów. Ubiegłoroczne 34 mln zł stanowiły tylko 0,4 proc. wszystkich odzyskanych kwot.

I choć trudno oczekiwać, że nagle te wskaźniki poszybują, to jest duża szansa, że przedmioty, na które do tej pory nie udawało się znaleźć chętnego, znajdą nabywców, a ceny uzyskiwane za poszczególne ruchomości będą wyższe niż podczas tradycyjnej licytacji.

Przede wszystkim dzięki sprzedaży w sieci znacznie zwiększy się zasięg licytacji. Do tej pory potencjalny zainteresowany (lub jego pełnomocnik) musiał się pojawić na miejscu osobiście. Siłą rzeczy krąg licytantów z reguły ograniczał się więc do okolicznych mieszkańców. Teraz się to zmieni. Poza tym jedna osoba będzie mogła brać udział w wielu licytacjach w tym samym czasie, a osoby bez dostępu do internetu będą mogły skorzystać z komputera w sądach rejonowych.

– W efekcie poprawi się zarówno sytuacja dłużnika, gdyż wyższa kwota uzyskana z licytacji w sposób naturalny spowoduje zmniejszenie jego zadłużenia (względnie jego całkowitą spłatę), jak i wierzyciela, który otrzyma większe środki – mówi Rafał Łyszczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

Poza tym wiele osób ma opory przed kupnem czegoś na licytacji komorniczej, zwłaszcza jeśli ta jest organizowana w domu czy na posesji dłużnika. Jak zauważa Rafał Fronczek, były szef komorniczego samorządu, ten sposób licytacji jest całkowicie odpersonalizowany.

– Nie ma więc tej bariery psychologicznej, jaka wiąże się z przyjściem do kogoś, czyj majątek jest licytowany, i fizycznym zabieraniem potem tych ruchomości. W praktyce udział w licytacji na portalu komorniczym niewiele się różni od zakupów dokonywanych na innych portalach aukcyjnych – tłumaczy Fronczek, obecnie honorowy prezes KRK.

Przy czym rejestrując się w portalu e-licytacje, trzeba też podać – oprócz danych jak adres, telefon czy e-mail – także numer PESEL. Poza tym w aukcjach, w których suma oszacowania wynosi więcej niż 5 tys. zł, trzeba wpłacić 10 proc. ceny wywoławczej najpóźniej na dzień przed rozpoczęciem licytacji.

Czytaj tez: Polska - kraj dłużników. Blisko 2,8 mln Polaków ma zaległości w spłacie zobowiązań

– Pieniądze można wpłacić bezpośrednio komornikowi albo dokonać przelewu za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Licytacja elektroniczna będzie się rozpoczynać z chwilą określoną w obwieszczeniu i kończyć się w chwili wyznaczonej przez komornika. Informacje te będą precyzyjnie wskazane. Co ważne, nabywca będzie obowiązany zapłacić cenę nabycia następnego dnia po doręczeniu zawiadomienia o przybiciu w godzinach urzędowania kancelarii komorniczej lub na rachunek bankowy komornika do godz. 18 dnia następnego – tłumaczy Rafał Łyszczek. Dodaje, że z uwagi na specyfikę sprzedaży w toku postępowania egzekucyjnego zajęte ruchomości nie są przygotowane do sprzedaży, jak w przypadku innych portali aukcyjnych. Kupujący nie będzie miał również możliwości zwrotu zakupionych przedmiotów.

Na portalu będzie można znaleźć ruchomości przeznaczone pod młotek, pogrupowane w takie kategorie jak samochody, antyki, biżuteria, łodzie, maszyny przemysłowe i rolnicze, meble, odzież, sprzęt komputerowy, AGD i RTV a nawet… grunty czy mieszkania. W drodze e-licytacji możliwa jest bowiem także sprzedaż nieruchomości w trybie uproszczonym. Dotyczy on tylko gruntów niezabudowanych oraz zabudowanych budynkiem mieszkalnym lub użytkowym, jeżeli w chwili złożenia wniosku o wszczęcie egzekucji nie dokonano zawiadomienia o zakończeniu budowy albo nie wystąpiono o udzielenie zezwolenia na użytkowanie. Zakup nieruchomości w tym trybie jest o tyle atrakcyjny, że gdy pierwsza licytacja nie przyniesie skutku, cena wywoławcza w drugiej wynosi połowę sumy oszacowania (zamiast 2/3 jak w normalnych licytacjach nieruchomości).

Gotowe „komornicze allegro” czeka teraz na obwieszczenia o licytacjach, które będą sukcesywnie zamieszczane w miarę napływania wniosków od wierzycieli.

– Jesteśmy przekonani, że uruchomienie portalu wpłynie na wzrost zainteresowania wierzycieli tym sposobem egzekucji. Wierzyciele długo czekali na start systemu, bo rozporządzenie w tej sprawie weszło w życie 1 marca 2017 r. – przypomina mec. Marcin Czugan, wiceprezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych.

Potencjalni kupcy już mogą jednak zakładać tam profile i ustawiać np. funkcje powiadamiania o licytacjach dotyczących danej kategorii przedmiotów. – System e-licytacji świetnie sprawdza się w wielu krajach UE, np. na Węgrzech czy w krajach nadbałtyckich. Teraz, dysponując jednym z najnowocześniejszych rozwiązań w Europie, zamierzamy popularyzować ten nowy sposób nabywania ruchomości. Przygotujemy filmy edukacyjne, które będą na bieżąco publikowane, oraz zamierzamy nawiązać współpracę z Biurem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, by zainteresować nową możliwością zbywania zajętych ruchomości także wierzycieli – zapowiada prezes Łyszczek.

>>> Czytaj też: Kiedy ciężko związać koniec z końcem. Oto dane o zaległościach ze spłatą rachunków w UE 

 



Chodzi o Marcina M., który wszczął nieuprawnioną egzekucję z renty w stosunku do 11-letniej córki zmarłego dłużnika. Wcześniej został on odsunięty od wykonywania czynności, a do prokuratury trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Do resortu zgłaszały się także inne osoby informujące o nielegalnych zajęciach mienia, wywieraniu presji na dłużników czy podstępnym wchodzeniu do ich domów.

Działalność komornika prześwietla też Krajowa Rada Komornicza. Prezes KRK wyznaczył czteroosobowy zespół wizytatorów. Sprawdza on wszystkie egzekucje, w których Marcin M. zajmował mienie, a także wszystkie sprawy z wniosku jednego z wierzycieli, w których przewijał się krakowski adwokat, mec. Marcin Serczyk. Komornikowi, abstrahując od odpowiedzialności karnej, grozi nawet wydalenie z zawodu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj