„Rządzący znaleźli się w pułapce, organizując wybory w czasie epidemii" - mówi PAP dyrektor badań w Narodowym Centrum Badań Naukowych (CNRS), prof. Luc Rouban. Wyłonieni w niedzielnych wyborach we Francji merowie i władze lokalne nie mają legitymacji społecznej - dodaje.

W niektórych gminach ponad 65 proc. wyborców nie poszło do urn; według Roubana to najwyższa absencja w historii francuskich wyborów samorządowych. „W tej sytuacji wybrani w pierwszej turze merowie i przedstawiciele władz nie mają legitymacji społecznej” – podkreśla politolog, dodając, że zorganizowanie wyborów w czasie epidemii było "dużym błędem politycznym".

Jego zdaniem „rządzący znaleźli się w pułapce”, ponieważ jeśli odwołają drugą turę wyborów przewidzianą na 22 marca, o co apelują lekarze i część opozycji, unieważnią również wyniki pierwszej tury. Prawo wyborcze wymaga, by druga tura odbyła się tydzień po pierwszej.

Reklama

„Prezydent Emmanuel Macron, podejmując decyzję o utrzymaniu daty wyborów w czasie epidemii Covid-19, znalazł się pod presją opozycyjnych polityków konserwatywnych z partii Republikanie (LR) i przewodniczącego Senatu Gerarda Larchera oraz polityków swojej partii LREM” – wyjaśnia Rouban. Larcher zapowiedział, że zdecydowanie sprzeciwi się przełożeniu wyborów.

Zdaniem dyrektora badań w CNRS i paryskim Instytucie Nauk Politycznych Sciences Po, epidemia koronawirusa, oddziałując tak znacząco na frekwencję, osłabiła legitymację wybranych przedstawicieli władz i wpłynęła na wyniki wyborów. „Wystraszona epidemią, do urn nie poszła przede wszystkim tzw. klasa ludowa we Francji (głosująca tradycyjnie na komunistów oraz skrajną lewicę) oraz osoby starsze, zwykle o konserwatywnych przekonaniach politycznych” - mówi Rouban. Macron w sobotnim orędziu do narodu apelował, by osoby po 70. roku życia nie wychodziły z domów.

Dobre wyniki uzyskała w dużych miastach koalicja Zielonych oraz socjaliści. Paryż poparł urzędującą, socjalistyczną mer Anne Hidalgo, a okolice głosowały na lewicowych kandydatów. „Młodzi ludzie zwykle głosują na Zielonych i ta grupa wyborców poszła do urn, nie bojąc się koronawirusa. Ultraprawica ze Zjednoczenia Narodowego Le Pen, również popierana jest przez ten elektorat, stąd też jej niezłe wyniki w kilku departamentach” - wskazuje ekspert.

Republikanie w jego ocenie w zasadzie ani nie wygrali, ani nie przegrali tych wyborów. Natomiast relatywnie słabo wypadli politycy partii rządzącej LREM. "Premier (Edouard Philippe) uzyskał wprawdzie najlepszy wynik, otwierając listę w Hawrze, ale poza kilkoma ministrami z LREM ugrupowanie to nie odniosło sukcesu w pierwszej turze” – podsumowuje politolog.

Decyzja odnośnie do drugiej tury wyborów ma zostać podjęta w najbliższym czasie. Na poniedziałek wieczór zapowiedział swoje kolejne orędzie prezydent Macron.

>>> Polecamy: Europa stała się epicentrum pandemii. Krytyczny stan: 10 tys. nowych infekcji w jeden dzień