Dziś polska waluta w relacji do euro i szwajcarskiego franka jest najtańsza od 2016 roku. Dolar natomiast po wybiciu powyżej bariery 4 zł i przełamaniu maksimum z początku października (4,0246 zł), jest najdroższy do złotego od 2017 roku.

Obserwowana od tygodnia mocna przecena złotego to z jednej strony efekt rozprzestrzeniającej się epidemii koronawirusa w Polsce, co budzi uzasadnione obawy o silne osłabienie wzrostu gospodarczego w Polsce, który w 2020 roku może wyhamować nawet w okolice 1 proc. wobec 4,1 proc. wzrostu PKB w 2019 roku i 5,1 proc. w 2018 roku.

>>> Czytaj też: NBP odpala bazookę w walce z pandemią. Polska gospodarka jeszcze tego nie widziała

Źródłem dzisiejszej i wczorajszej jego przeceny jest ogłoszony wczoraj przez Narodowy Bank Polski spektakularny, bo po raz pierwszy w historii, program ilościowego luzowania. Połączony z oczekiwaną dziś decyzją Rady Polityki Pieniężnej (RPP) odnośnie obniżki stóp procentowych o 25 lub 50 punktów bazowych, co jeszcze dwa tygodnie temu uważane było za krok mało prawdopodobny w tym roku.

Za przeceną złotego stoją również czynniki rynkowe. Przełamanie przez kurs EUR/PLN strefy oporu zlokalizowanej wokół 4,40 zł i przekroczenie przez USD/PLN najpierw lutowego maksimum na 3,9826 zł, a następnie przebicie psychologicznej bariery 4,40 zł, uruchomiło dalsze zakupy walut i przecenę złotego.

Skala przeceny złotego, w zestawieniu z sytuacją na wykresach polskich par, każe oczekiwać w scenariuszu bazowym ataku EUR/PLN na 4,50 zł, CHF/PLN na 4,26 zł, a USD/PLN na 4,10 zł. Tam można oczekiwać powolnego wygasania presji sprzedających. Pojawia się więc cień szansy, że  ta gwałtowna wyprzedaż złotego wkrótce wyhamuje. Nie oznacza to jednak, że złoty zacznie szybko odzyskiwać siły. Na obecnych wyższy poziomach polskie pary powinny dłużej pozostać. 

Autor: Marcin Kiepas, analityk Tickmill

>>> Czytaj też: Koronawirus w Polsce [AKTUALNA MAPA ZAKAŻEŃ]