"Agenci Metrohouse pytani o to, czy w przyszłości koronawirus może mieć wpływ na zainteresowanie rynkiem nieruchomości, w 46 proc. odpowiadają, że może mieć to +niewielki wpływ+, choć kolejne 35 proc. jest przekonana, że wpływ będzie +istotny+. Tak więc w opinii 81 proc. ankietowanych pośredników rynek mieszkaniowy odczuje zmniejszenie popytu. Tezę o braku jakiegokolwiek efektu podtrzymuje 6 proc. ankietowanych." - napisano we wtorkowym komunikacie.

Jednocześnie Metrohouse informuje, że 44 proc. ankietowanych agentów uważa, że pojawienie się zagrożenia w postaci koronawirusa już przyczynia się do zmniejszenia popytu na mieszkania. Z kolei 38 proc. jest odmiennego zdania, a reszta nie ma opinii na ten temat.

"Wyniki ankiety nie mogą dziwić. W sytuacji, kiedy media bombardują nas informacjami o kolejnych zakażeniach koronawirusem, trudno skupić się na poszukiwaniach mieszkania – zwłaszcza, gdy nakazuje się ograniczenie kontaktu z innymi, a pozostawiane w domach dzieci wymagają atencji ze strony rodziców." - czytamy w komentarzu do wyników ankiety.

Reklama

>>> Czytaj również: Koronawirus poważnie uderzy w deweloperów? Wartość obrotu mieszkaniami może spaść

Ankieta została przeprowadzona 11 i 12 marca wśród agentów Metrohouse.

Według Metrohouse klienci kupujący mieszkania zaczynają upatrywać w koronowirusie możliwości zahamowania trendu wzrostowego cen lokali.

"Na wygranej pozycji będą osoby, które są w stanie szybko podjąć decyzję o zakupie. Na obecnej sytuacji mogą skorzystać np. flipperzy (przedsiębiorcy nabywający mieszkania w celu ich dalszej odsprzedaży po zainwestowaniu w remont) oraz nabywcy gotówkowi, których kartą przetargową jest szybka realizacja transakcji." - napisano w komentarzu.

"Z pewnością po wyjątkowo burzliwym okresie na giełdzie wzrośnie liczba osób zainteresowanych rynkiem nieruchomości, który w dalszym ciągu może być postrzegany przez nich jako bezpieczna przystań dla oszczędności." - dodano.

W komentarzu Metrohouse zwraca uwagę, że sytuacja związana z koronawirusem może mieć wpływ na liczbę klientów deweloperów.

"Przywykliśmy do tego, że nawet bez specjalnej akcji promocyjnej inwestycje sprzedawały się na etapie wstępnych prac budowlanych. W następstwie koronawirusa kurek z klientami może zostać przykręcony, co może mieć wpływ na pogorszenie się nastrojów w branży, która przez ostatnie lata przeżywała okres wyjątkowego rozkwitu" - napisano.

Metrohouse nie wyklucza, że deweloperzy zmotywowani gorszym tempem sprzedaży będą stosować dodatkowe zachęty zakupowe, szczególnie w przypadku mieszkań, które nie cieszą się szerokim zainteresowaniem.

>>> Czytaj również: MS nowelizuje ustawę. Większa transparentność w zarządzaniu spółdzielniami